ANTONINA
Chyba nie mogłam być
szczęśliwsza. Gdyby ktoś kilka lat temu mi powiedział, że jeden z najwspanialszych
mężczyzn na świecie zechcę bym została jego żoną, najprawdopodobniej
zaśmiałabym mu się w twarz. A teraz to wiem - Wojtek Włodarczyk chce spędzić ze
mną resztę życia, a ja naprawdę nie mam nic przeciwko.
Marlena jak się
dowiedziała, zaczęła skakać jak głupia i mówiła, że ona to wiedziała od momentu
w którym poznała Włodiego, bo cytując „ On od samego początku patrzył na Ciebie
jak wygłodniałe zwierze”…
Co to ma do zaręczyn, sama nie wiem.
Od tamtych wydarzeń
minął miesiąc, zdążyliśmy wrócić z bajecznych wakacji, na które wzięliśmy ze
sobą Wronę i jego piczkę, która okazała się całkiem sympatyczna.
A co ważnego
wydarzyło się w tym czasie? Znalazłam pracę w jednej z międzynarodowych firm,
mających swoją filię w Łodzi. Co prawda nie piastuję kierowniczego stanowiska,
w końcu niedawno skończyłam studia, ale naprawdę dobrze się czuję w tym
miejscu.
Wojtek zostanie w
Skrze na kolejny sezon, bo o zmianie klubu nic mi nie wspominał.
I tak sobie żyjemy
***
- Ale ten czas leci,
jeszcze niedawno Igor był taki malutki, a teraz już chłopisko się robi –
zwróciłam się do Oli, która szykowała butelkę dla małego, a ja trzymałam go w
ramionach.
- Czasami już bolą
mnie plecy jak go tak muszę wszędzie nosić.
- Ale to słodki
ciężar jest – odparłam, całując pyzatą buźkę chłopca, na co ten wesoło zaśmiał
się, chwytając koniec mojego warkocza.
-Słodki, słodki –
mruczała blondynka – A jak tam Marlena ? Urodziła już?
- Ma termin na
przyszły tydzień, chyba będzie cesarka, bo wiesz Marcin się wstrzelił i bliźniaki
będą.
- O to super.
Podwójna radość!
Zamyśliłam się przez
chwilę. Wszyscy na około już mają dzieci. Ola, Marlena, nawet Wrona z Weroniką
się starają.
- A Wy z Włodim coś
planujecie ? – przerwała moje rozmyślania Ola, niemal czytając mi w myślach.
- Rozmawialiśmy
ostatnio o tym, powiedział, że może jakoś w przyszłym roku, jak zaczniemy
budować dom. Wiesz Wojtek chcę tej swojej wszechobecnej stabilizacji –
odparłam, sadzając Igorka na krzesełku.
- To jednak coś,
pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu, na myśl o dziecko dostawał białej
gorączki. A powiedz mi jak tam w pracy ?
- Bardzo dobrze,
czuję, że to jest to co chcę robić w swoim życiu. Niby praca w korporacji, ale
jednak całkowicie mnie satysfakcjonuje.
- To chyba
najważniejsze, ale ja nie rozumiem trochę, po co szukałaś pracy, skoro zaraz
musisz ją rzucić, chyba, że dadzą Ci jakieś przeniesienie czy coś.
- Ale czemu rzucać? –
spytałam zdziwiona. Nie miałam zamiaru rzucać tej pracy, choćby mieli mnie
żywcem przypalać.
- Bo przecież Wojtek
podpisał kontrakt z Zenitem, więc chyba to logiczne, że musisz rzucić pracę? No
chyba, że będziesz pracować w domu.
- Wojtek nie podpisał
żadnego kontraktu – odparłam skonsternowana.
- Podpisał – Ola
zapewniła mnie – wczoraj Karol mi mówił, że podpisał dwuletni kontrakt.
- O czym Ty mówisz?
Karol się chyba przesłyszał – stwierdziłam.
- Nie, nie. Z
pewnością się nie przesłyszał. Z resztą co ja Ci tu tłumaczę, ty pewnie wiesz
najlepiej – odparła blondynka, wycierając Igorowi buzię, która była cała w
czekoladzie.
- Właśnie nic nie
wiem o żadnym kontrakcie, więc pewnie coś się Karolowi pomyliło – Ola spojrzała
na mnie wielkimi oczami.
- Nie mów, że Ci nie
powiedział – wyszeptała zdziwiona.
- Nie powiedział, bo
pewnie nie miał co – odparłam, nie przyjmując do świadomości, tego, że Wojtek
mógłby mi nie powiedzieć o tak ważnej sprawie.
- Tosia, ja dam sobie
rękę uciąć, że Karol mówił o tym kontrakcie w kontekście Wojtka. Wiem kiedy mój
narzeczony kłamie – powiedziała z pewnością blondynka.
Nagle ogarnęła mnie dziwna niemoc połączoną ze
wściekłością. Wiem, że Ola nigdy by mnie nie oszukała, a tym bardziej w tak
ważnej sprawie.
- Ja… ja – zająknęłam
się, próbując opanować dziwny chłód, który nagle pojawił się na moim ciele – ja
chyba muszę z nim porozmawiać. Teraz.
Wstałam i udałam się
do domu.
***
Wojtek właśnie
oglądał jakiś bardzo ciekawy program, którego uczestnicy wykonywali za grubą
kasę, jakieś absurdalne zadania. Był zbyt zmęczony, by podnieść rękę i chwycić
pilot, by zmienić kanał.
Nagle rozległ się
głośny dźwięk towarzyszący otwieraniu drzwi wejściowych. Podskoczył przerażony.
- Boże, nie strasz
mnie Tosia – wykrzyknął przerażony, chwytając się za pierś, by uspokoić
skołatane serce.
Rozdrażniona
brunetka, puściła jego uwagę mimo uszu, siadając na fotelu, nie trudząc się
nawet ściągnięciem butów.
- Wojtek – spojrzała
na niego – czy masz mi coś do powiedzenia? – zapytała, zaciskając dłonie w
pięść.
Siatkarz spojrzał na
nią ze zdziwieniem, był zaskoczony jej oschłym, a jednocześnie lodowatym tonem.
- Nie kupiłem dzisiaj
worków na śmieci, przepraszam – odparł skruszony.
- Nie chodzi mi o
pieprzone worki, Wojtek – wycharczała brunetka.
- Nie powiedziałem Ci
dzisiaj, że Cię kocham? – zapytał niepewnie.
Dziewczyna oparła
czoło o swoją dłoń, oddychając ciężko.
- Czyli to, że
podpisałeś dwuletni kontrakt z Zenitem jest wymysłem Kłosa?
Chłopak podniósł się,
podchodząc do dziewczyny, a następnie położył jej dłoń na policzku.
- Powiedz, że to
tylko jakiś żart – poprosiła cicho brunetka.
- Ja chciałem Ci powiedzieć
– wyszeptał Wojtek.
Antonina spojrzała na
niego, jej oczy powoli napełniły się łzami. Nie wierzyła, że stojący przed nią
chłopak, jej narzeczony, mógł przemilczeć tak ważną sprawę.
- Kiedy?! –
wykrzyknęła oburzona, strzepując jego dłoń ze swojego policzka – kiedy chciałeś
mi powiedzieć ?! dzień przed wylotem?!
- Nie wiem, w
najbliższym czasie. Kochanie nie denerwuj się, przecież to tylko głupi
kontrakt.
- Głupi kontrakt? Tak
nazywasz coś, co kompletnie zmieni nasze życie? Przecież wyjeżdżasz do Rosji i
nawet nie pofatygowałeś się, żeby łaskawie mnie o tym poinformować! Dowiaduję się, od mojej koleżanki, że mój narzeczony podpisał pieprzony kontrakt z jakimś
rosyjskim klubem!
- Tosia, taka jest
moja praca. W Skrze grzałbym ławę za marne pieniądze, a w Zenicie zaproponowali
mi naprawdę super warunki, nie mogłem odmówić – tłumaczył Wojtek, podchodząc do
dziewczyny chcąc ją przytulić. Ta jednak odrzuciła jego ramiona, cofając się o
kilka kroków.
- Wojtek. Jestem
Twoją narzeczoną, myślałam, że takie decyzje powinniśmy podejmować wspólnie –
wyszeptała brunetka, wyczerpana płaczem.
- Wiem, to było
głupie z mojej strony, ale możemy to jakoś przejść. Wyjedziesz ze mną, jakoś
sobie poradzimy, kochanie.
Tosia zaczęła
energicznie kiwać głową, jakby próbując odepchnąć od siebie natrętne myśli.
- Nie Wojtek. Nie
poradzimy sobie. Nie tym razem – powiedziała, nie spoglądając nawet w jego
stronę – Ja nie mogę rzucić pracy. Nie mogę wyjechać.
- Tośka, przecież ta
praca to jakaś kpina, wykorzystują Cię, płacąc Ci jakieś nędzne pieniądze.
Wyjedziemy i jakoś utrzymamy się z tego co zarobię – Wojtek zaczął energicznie
wymachiwać dłońmi.
- Wiesz Wojtek,
myślałam, że Ci na mnie zależy, że chcesz żebym robiła w życiu to co mnie
satysfakcjonuje, ale widocznie, jedyne na czym Ci zależy to Ty i twoja kariera.
Naprawdę mi przykro, że nie uwzględniasz mnie w swoich planach.
- Przecież Cię
uwzględniam Tosia! Chcę żebyś ze mną pojechała! Wszystko już załatwiłem.
Wynająłem mieszkanie, kupiłem bilety na samolot. Wszystko jest gotowe – oburzył
się siatkarz.
- Chciałabym Ci łaskawie przypomnieć, że ja
nie jestem tylko dziewczyną, która gotuje Ci obiady, którą pieprzysz kiedy
najdzie Cię ochota i która bez zająknięcie sprząta Ci mieszkanie. Ja, to także
moja praca, moje marzenia, moi przyjaciele, rodzina. Nie mogę tego tak
zostawić.
- Tośka, przecież to
tylko dwa sezony, nie dramatyzuj.
- Ja nie dramatyzuje
Wojtek. Ja po prostu staram się, przekazać Ci, że powinieneś podejmować takie
decyzje ze mną, skoro jesteśmy razem.
- Przepraszam –
odparł przyjmujący lekceważąco – czy możemy teraz przestać się kłócić o coś, co
i tak już jest postanowione.
- Pewnie – odparła
brunetka spokojnie, następnie podeszła do Włodarczyka i pocałowała go z
zaskoczenia.
- Za co to? – spytał
zdziwiony siatkarz, pogłębiając pocałunek.
- To na pożegnanie –
odparła dziewczyna, odsuwając się od chłopaka.
- Co? Na pożegnanie?
Zostawiasz mnie ?! – wykrzyknął Wojtek, w jego głosie słychać było przerażenie.
- Ja Cię zostawiam? –
zapytała zdziwiona dziewczyna – To Ty mnie zostawiłeś kochanie, kiedy
podpisałeś ten kontrakt bez mojej wiedzy – dodała, chwytając torebkę z podłogi, obróciła się w
stronę chłopaka, czując jak łzy wypełniają jej oczy –Mam nadzieję, że szybko
zaaklimatyzujesz się w Rosji. Udanego sezonu Wojtek.
Cisza, przerwana
dźwiękiem zatrzaskiwanych drzwi, ogarnęła mieszkanie.
Tego chciałeś Wojtek?
Wojtek, nie był już
jej antidotum.
~.~
HUE ! :D
No to jeszcze epilog jutro ;)
Enjoy! :D
Fuck! Ale się porobiło! Wojtek zachował się jak dzieciak! No ale zgodzę się z tym że w Rosji się rozwinie;) Chcę żeby oni się pogodzili! Przecież Antonina nie oddała jeszcze pierścionka Wojtkowi;). Chyba źe nie odda xD
OdpowiedzUsuńPozdrawiaaam.
;ooooooo
OdpowiedzUsuńWiedzialam, ze spieprzysz ta sielanke, no wiedzialam ;( prawda jest taka ze oboje popelnili blad bo Wojtek powinien jej powiedziec, a Toska jakos to zrozumiec bo to przeciez dwa sezony tylko a jak kogos kochasz to nie rezygnujesz z niego tak latwo. Uh, smutno mi. Czekam na epilog i naiwnie wierze w happy end ;) :*