Kilka miesięcy później
- Wrona, Ty debil
jesteś normalnie. Ja wiedziałam, że jak dostałeś taki wzrost, to Bóg musiał Ci
czegoś poskąpić, ale żeby mózgu?
Chłopak obruszył się
na tę dość uszczypliwą uwagę.
- Z moim mózgiem jest
wszystko w jak najlepszym porządku, Słupnicka!
-Tak ? – spytał brunetka,
mieszając łyżką w garnku, a następnie oblizując ją co spotkało się z pełnym
obrzydzenia pomrukiem ze strony środkowego – To jak wytłumaczysz mi to, że
przyszedłeś w moje skromne progi o godzinie 6 nad ranem i siedzisz tutaj już od
przeszło 7 godzin, niemal wypłakując się na moim ramieniu, bo zapomniałeś o
urodzinach swojej kochanej piczki weroniczki, i błagasz …
- To nie jest żadna
piczka – przerwał jej Andrzej, broniąc swojej ukochanej. Tośka jedynie obróciła
się w jego stronę, unosząc sceptycznie jedną z brwi – dobra kontynuuj.
- i błagasz drogi
Andrzeju bezmózgu Wrona – brunetka skierowała w jego stronę łyżeczkę, pech
chciał, że dopiero co ponownie wyjęła ją z garnka i teraz siatkarz ścierał
znajdujący się na niej sos ze swojej twarzy – mnie Antoninę siostrę miłosierdzia
Słupnicką, o to, żebym pomogła Ci ogarnąć w ciągu kilku godzin jakiś powalający
na kolana prezent, na widok którego piczka weroniczka klęknie Ci do miecza. I
Ty śmiesz twierdzić, że masz mózg ?
- Tośka no – załamał
się Andrzej, uderzając głową o blat stołu – Tylko w Tobie ma nadzieja. Przecież
jakbym poszedł do Wojtka albo Karola, to od razu podrzucili by mi jakiś pomysł
typu : przywiąż ją do łóżka, niech wie kto rządzi w tym związku.
- Tutaj się z Tobą
zgodzę, do tej pory pamiętam, jak kupiłeś mamie karnet na naukę tańca na rurze,
bo Karol powiedział, że nic tak dobrze Twojej mamie nie zrobi jak porządny,
erotyczny pole dance. A ty jak ten bezmózg go posłuchałeś. Właściwie – brunetka
zamyśliła się, podsuwając sobie pod usta trzymaną w ręku łyżkę – to ja nie wiem
dlaczego teraz się tak pultam, że nie masz mózgu, skoro wiedziałam to odkąd Cię
poznałam.
- Dlaczego Ty mnie
tak obrażasz, moja droga, najlepsza przyjaciółko?
- Bo muszę jakoś się
psychicznie nastawić na to, żeby szykować z Tobą jakiś prezent, dla tej twojej
piczki. Najpierw Cię trochę pohejtuje, a później uderzymy w miasto.
- Kochana jesteś ! –
siatkarz wesoło podskoczył na zajmowanym stołku.
- Wiem, wiem. W ogóle
musimy rozejrzeć się za jakimś klęcznikiem.
- Klęcznikiem? Po co
?
- Bo jak Słupnicka
odwali prezeciora, to piczka weroniczka będzie Ci miecz polerować, przez cały
wieczór. A ja jako siostra miłosierdzia, pomyślałam na zapas o jej biednych
kolankach.
- Boże, Tośka, ale z
Ciebie wulgar jest. Czuję się speszony twoją wypowiedzią – Andrzej wzdrygnął
się.
- Oj tam Wrona, mówisz
jakbyś święty był.
***
ANTONINA
Wrona to najbardziej
absorbujący uwagę facet jakiego znam. Najpierw przez pół dnia suszył mi głowę o
ten prezent, a później przez drugą połowę, narzekał na każdy mój pomysł.
Wejściówka do Spa – nie, bo on nie pozwoli nikomu innemu dotykać Weroniczki.
Kolacja przy świecach, w najbardziej prestiżowej restauracji w mieście – nie,
bo Weroniczka na diecie. Ostatecznie zaproponowałam skok na bungee nad
zbiornikiem wypełnionym krwiożerczymi bestiami. Nie wiem dlaczego, ale Wrona
powiedział mi, żebym się goniła.
Przecież to wspaniały pomysł był.
Wrona końcem końców
zdecydował się na wykupienie noclegu, w jakimś wypaśnym hotelu w Zakopanem,
żeby spędzić tam weekend ze swoją piczką. Dokupił jeszcze jakąś biżuterię,
której cena będzie mi się śnić po nocach. Jak spytałam, czy naprawdę nie ma na
co wydawać kasy, stwierdził, że Weroniczka nie jest tania i nie będzie mu
polerować za półdarmo.
Okeeeej Andrzej….
Rozumiem. A to niby ja jestem wulgarna.
Gdy w końcu udało mi
się uwolnić od tego bezmózga, trafiłam na następnego.
Wojtek.
Tak mój Wojtek, to
kolejny bezmózg na tym ziemskim padole, którego dane mi było spotkać na mej
życiowej drodze.
Ja chyba cierpię za
jakieś grzechy z poprzedniego wcielenia. Pewnie byłam jakąś stonką
ziemniaczaną, która zniszczyła plony jakiegoś nadzianego chłopa. Lub coś w ten
deseń.
A teraz się męczę.
Co wymyślił
Włodarczyk tym razem?
Otóż, przedstawił mi
swój plan (poparty prezentacją w POWERPOINT!) mojego studiowania w Łodzi.
Według Włodarczyka, powinnam rzucić uczelnie w Katowicach i zacząć studiować w
Łodzi. Bo on potrzebuje mnie bliżej. Bo ja tak dobrze gotuje i on uwielbia moje
ciepłe obiadki. Bo on jest młody, sprawny i napalony, więc spotkania raz w
tygodniu, nie zaspokoją jego potrzeb.
Chciałam mu wybić ten
absurdalny pomysł z głowy za pomocą żeliwnej patelni, którą kupiłam dzisiaj
podczas maratonu z Wroną.
Ale ostatecznie stwierdziłam,
że to była ostatnia patelnia na przecenie i jak mu teraz nią przydzwonię, to
jajecznicę będę musiała robić w jakimś garnku.
Oh ile ja bym dała,
żeby mój facet był normalny. Chciałabym, żeby w wolnych chwilach szykował mi
romantyczne kolacje, gorące kąpiele, ewentualnie zabierał na spacer po parku.
Ale nie. Biednemu zawsze wiatr w oczu i dostał mi się taki ewenement.
- Kochanie, jesteśmy
ze sobą już prawie rok, znamy się od kilku lat, to chyba normalna kolej rzeczy,
że się do mnie wprowadzisz – Wojtek próbował mnie przekonać na wszystkie
możliwe sposoby. Mówiąc „ na wszystkie możliwe sposoby” mam na myśli to, że
właśnie klęczy przede mną, całując moje dłonie.
Włodarczyk, ale dałeś się
upodlić.
- Wojtek, ale mnie
został tylko rok, przecież nie będę zmieniać uczelni na ostatnie dwa semestry.
- Dlaczego nie? –
spytał, wtulając twarz w mój brzuch.
- Bo zawsze dostajesz
to co chcesz, ale nie tym razem złociuteńki – odparłam, wznosząc oczy do góry,
gdy jego uścisk się wzmocnił.
- Łamiesz mi serce
Tosiu – załkał, udając rozpacz.
- Umówmy się tak –
zaproponowałam, widząc, że bardzo mu na tym zależy – że dam Ci odpowiedzieć, po
tym jak wrócimy od moich rodziców.
- Czyli za 3 tygodnie
? – jęknął zrozpaczony – ale ja się nie doczekam.
- Cierpliwość to nie
jest Twoja najmocniejsza strona. Ale i tak Ci uległam, więc teraz musisz
poczekać. Niestety kochanie – wysłałam mu buziaka – a teraz puść mnie i pozwól
mi odnieść tę patelnię do kuchni – wskazałam na przedmiot trzymany w dłoni.
***
- A teraz idziemy na
jednego! A teraz idziemy wódkę pić.
Głośne, wesołe
okrzyki poniosły się po jednym z mieszkań w Bełchatowie. Winiarski, jako główny
głos męski w tym zacnym chórze, co chwilę nucił jakąś wszystkim znaną
alkoholicką przyśpiewkę. A okazja do śpiewów była nie mała, przecież Karol Kłos
nie zostaje ojcem codziennie.
A dzisiaj w ten czerwcowy,
zaskakująco gorący dzień siatkarze opijali tradycyjne pępkowe. Kłos dumny jak
paw na początku imprezy, chodził od jednej osoby do drugiej, pokazując zdjęcie
Igora Kłosa, swojego pierworodnego syna. Jednak z biegiem czasu, dla
bezpieczeństwa, Włodi zabrał mu telefon, by ten przez nieuwagę właściciela nie wpadł
do jakiegoś naczynia wypełnionego niezidentyfikowanym alkoholem.
- Olka się tak darła
– opowiadał z przejęciem środkowy – że ja w pewnym momencie myślałem, że ją tam
gdzieś żywcem podpalają. Oczywiście zagroziła mi, że już się więcej do niej nie
dobiorę, bo to wszystko przeze mnie.
- Baby zawsze tak
gadają – Winiar ochoczo przytaknął, upijając łyk piwa – a później będzie Ci
jęczeć, że chce kolejne dziecko. A ty jak ten reproduktor, nic nie będziesz
miał do gadania, ale z resztą, co by tu gadać, jak kobieta prosi, nie śmiem
odmówić.
- Dżentelmen –
Włodarczyk klepnął przyjmującego w plecy, śmiejąc się.
- Ty młody nie bądź
taki do przodu – zwrócił się do Wojtka Wlazły – z Tośką byś coś zmalował może,
a nie śmiejesz się z przykładnego ojca rodziny.
- Mam jeszcze czas na
robienie dzieci – odparł brunet.
- Ty na wszystko masz
zawsze czas, a później się obudzisz z ręką w nocniku – najmłodszy stażem
ojciec, dodał swoje 3 grosze.
- Czego się mnie
czepiacie, Wrona też niedzieciaty jeszcze – oburzył się – Ja chcę się wyszaleć,
nie w głowie mi dzieci.
- Tylko żebyś Ty
Włodi czasami przez to szaleństwo nie zapomniał, że związek to nie tylko Ty i
Twoje dobra, ale także Tosia i jej potrzeby – mruknął Wlazły, po czym chwycił
butelkę z piwem wznosząc ją ku górze – a teraz pijmy za zdrowie Igora!
***
- Tośka, Tosiunia,
Tosieńko – rozradowany Włodi wleciał jak burza do swojego mieszkania,
rozglądając się po wszystkich pokojach w poszukiwaniu swojej dziewczyny.
- Pali się czy co ? –
ubrana w ręcznik brunetka, opuściła zajmowaną przed chwilą łazienkę.
Wojtek podbiegł do
niej, chwycił ją w ramiona i obrócił kilka razy.
- Definitywnie czymś
się zjarałeś – brunetka ostrożnie wyplątała się z uścisku chłopaka – A rodzice
Cię nie uczyli, że jarać, to można tylko sprawdzony towar?
- Mam zajebiste
wieści! – chłopak przemilczał jej uszczypliwą uwagę – gramy z Kamilem w
Bielsku, w tym wielkim turnieju plażówki!
Brunet zaczął
tańczyć, do sobie tylko znanej melodii. Dziewczyna oplotła jego szyję rękoma, a
nogi zarzuciła na jego biodra, nie zważając na zsuwający się ręcznik.
- Gratuluje Kochanie,
wiedziałam, że Wam się uda – pocałowała go, jednocześnie zeskakując na podłogę
i poprawiając biały materiał na jej ciele – a kiedy dokładnie zaczynacie?
- W piątek mamy
pierwszy mecz, więc musimy się tam zjawić jakoś w środę wieczorem – odparł
podekscytowany, gestykulując więcej niż zazwyczaj.
- W tę środę ? –
zapytała brunetka niepewnym głosem.
- No tak.
- Przecież, mamy w
piątek jechać do moich rodziców na rocznicę – przypomniała chłopakowi Tośka –
mówiłam Ci o tym już od miesiąca.
Wojtek naglę stracił
cały pokład entuzjazmu i radości, jaki miał jeszcze kilka minut temu.
- Boże, Tosia… -
zająknął się, zakrywając twarz dłonią – na śmierć zapomniałem. Jakbym pamiętał,
to w życiu bym się nie zgadzał na propozycję Kamila, przecież wiesz.
- Obiecałeś Wojtek …
- brunetka spokojnym głosem cedziła każde słowo – obiecałeś, że pojedziemy. To
nie jest jakiś głupi wyjazd, to 25 rocznica ślubu moich rodziców, o której
przypominam Ci od kilku tygodni.
- Chciałbym pojechać
kochanie, ale przecież nie mogę zostawić teraz Kamila – siatkarz próbował
załagodzić sytuację.
- Nie możesz zostawić
Kamila, ale Twoja dziewczyna niech sobie radzi sama, tak ? – sarknęła w jego
stronę brunetka, obracając się w stronę łazienki – to niech Kamil teraz rzuci
studia i się do Ciebie wprowadzi, bo ja nie mam zamiaru – dodała, zamykając za
sobą drzwi.
A ostatnie co
usłyszała nim zamknęła za sobą kabinę prysznicową, by jej łzy zmieszały się z
lecącą wodą, to głośny huk zamykanych drzwi wejściowych i kanonadę przekleństw.
***
WOJTEK
Przecież kurwa nie
chciałem tego zrobić. To czysty przypadek, jestem facetem i po prostu takie
rzeczy potrafią wypaść mi z głowy. Tośka faktycznie co chwilę przypominała mi o
tym wyjeździe do jej rodziców, ale myślałem, że jest on trochę później.
Ja to potrafię
wszystko spieprzyć.
Nie mogę teraz
powiedzieć Kamilowi, że z nim nie zagram. Obiecałem mu, a do tego mamy
możliwość zagrania w turnieju, o którym do niedawna mogłem pomarzyć.
Kurwa. Gdyby życie
nie mogło być proste. Nie chcę zawieść Kamila, ale przecież to Tosia pierwsza
mówiła o tej rocznicy…
Może przekonam ją,
żebyśmy pojechali trochę później. Jej rodzice nie będą mieli nam tego za złe,
przecież wiedzą, że jestem siatkarzem i mam napięty grafik. To by się mogło
udać!
Z resztą nawet jak się nie uda, to przecież
nie ślubowałem Tośce dozgonnego oddania i porzucania marzeń, na rzecz jakiś
śmiesznych rodzinnych zjazdów. Powinna stać przy moim boku i mnie wspierać, a
nie obrażać się jak jakaś primadonna, bo zamiast pakować tyłek w samochód i jechać
do jej hacjendy, żeby przez pół dnia słuchać pytań jej upierdliwych ciotek, na
temat tego kiedy planujemy ślub i potomstwo, ja wolałem spełniać swoje
marzenia.
W związku trzeba
umieć iść na kompromis.
***
- Mamo ja przyjadę do
Was już dzisiaj.
- To przyszykuję
pokój dla Ciebie i Wojtka.
- Przyjadę bez Wojtka.
- Ale dlaczego
kochanie?
- Bo on ma swoje
priorytety mamo.
Wojtek nie potrafił
odróżnić rzeczy ważnych od ważniejszych.
Był jej antidotum ?
~.~
DRAMA TIME! :D
Kolejny rozdział, następny może jutro, kto wie ;)
Nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta, ale muszę napisać tylko epilog, więc opublikuje tę historię do końca, mimo wszystko ;)
Co się tutaj u tej Tosi dzieje;oo Wojtek ma trochę racji(tak wiem, chamdka jestem) w tym że chce spełniać marzenia i Tosia powinna go w tym wspierać a nie się obrażać;D
OdpowiedzUsuńKłosik ojcem? Chyba coś wcześniej nie doczytałam XD
Pozdrawiam i czekam na next;)