środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział VII

Kilka miesięcy później

- Wrona, Ty debil jesteś normalnie. Ja wiedziałam, że jak dostałeś taki wzrost, to Bóg musiał Ci czegoś poskąpić, ale żeby mózgu?

Chłopak obruszył się na tę dość uszczypliwą uwagę.

- Z moim mózgiem jest wszystko w jak najlepszym porządku, Słupnicka!

-Tak ? – spytał brunetka, mieszając łyżką w garnku, a następnie oblizując ją co spotkało się z pełnym obrzydzenia pomrukiem ze strony środkowego – To jak wytłumaczysz mi to, że przyszedłeś w moje skromne progi o godzinie 6 nad ranem i siedzisz tutaj już od przeszło 7 godzin, niemal wypłakując się na moim ramieniu, bo zapomniałeś o urodzinach swojej kochanej piczki weroniczki, i błagasz …

- To nie jest żadna piczka – przerwał jej Andrzej, broniąc swojej ukochanej. Tośka jedynie obróciła się w jego stronę, unosząc sceptycznie jedną z brwi – dobra kontynuuj.

- i błagasz drogi Andrzeju bezmózgu Wrona – brunetka skierowała w jego stronę łyżeczkę, pech chciał, że dopiero co ponownie wyjęła ją z garnka i teraz siatkarz ścierał znajdujący się na niej sos ze swojej twarzy – mnie Antoninę siostrę miłosierdzia Słupnicką, o to, żebym pomogła Ci ogarnąć w ciągu kilku godzin jakiś powalający na kolana prezent, na widok którego piczka weroniczka klęknie Ci do miecza. I Ty śmiesz twierdzić, że masz mózg ?

- Tośka no – załamał się Andrzej, uderzając głową o blat stołu – Tylko w Tobie ma nadzieja. Przecież jakbym poszedł do Wojtka albo Karola, to od razu podrzucili by mi jakiś pomysł typu : przywiąż ją do łóżka, niech wie kto rządzi w tym związku.

- Tutaj się z Tobą zgodzę, do tej pory pamiętam, jak kupiłeś mamie karnet na naukę tańca na rurze, bo Karol powiedział, że nic tak dobrze Twojej mamie nie zrobi jak porządny, erotyczny pole dance. A ty jak ten bezmózg go posłuchałeś. Właściwie – brunetka zamyśliła się, podsuwając sobie pod usta trzymaną w ręku łyżkę – to ja nie wiem dlaczego teraz się tak pultam, że nie masz mózgu, skoro wiedziałam to odkąd Cię poznałam.

- Dlaczego Ty mnie tak obrażasz, moja droga, najlepsza przyjaciółko?

- Bo muszę jakoś się psychicznie nastawić na to, żeby szykować z Tobą jakiś prezent, dla tej twojej piczki. Najpierw Cię trochę pohejtuje, a później uderzymy w miasto.

- Kochana jesteś ! – siatkarz wesoło podskoczył na zajmowanym stołku.

- Wiem, wiem. W ogóle musimy rozejrzeć się za jakimś klęcznikiem.

- Klęcznikiem? Po co ?

- Bo jak Słupnicka odwali prezeciora, to piczka weroniczka będzie Ci miecz polerować, przez cały wieczór. A ja jako siostra miłosierdzia, pomyślałam na zapas o jej biednych kolankach.

- Boże, Tośka, ale z Ciebie wulgar jest. Czuję się speszony twoją wypowiedzią – Andrzej wzdrygnął się.

- Oj tam Wrona, mówisz jakbyś święty był.

 ***

ANTONINA

Wrona to najbardziej absorbujący uwagę facet jakiego znam. Najpierw przez pół dnia suszył mi głowę o ten prezent, a później przez drugą połowę, narzekał na każdy mój pomysł. Wejściówka do Spa – nie, bo on nie pozwoli nikomu innemu dotykać Weroniczki. Kolacja przy świecach, w najbardziej prestiżowej restauracji w mieście – nie, bo Weroniczka na diecie. Ostatecznie zaproponowałam skok na bungee nad zbiornikiem wypełnionym krwiożerczymi bestiami. Nie wiem dlaczego, ale Wrona powiedział mi, żebym się goniła. 
Przecież to wspaniały pomysł był.

Wrona końcem końców zdecydował się na wykupienie noclegu, w jakimś wypaśnym hotelu w Zakopanem, żeby spędzić tam weekend ze swoją piczką. Dokupił jeszcze jakąś biżuterię, której cena będzie mi się śnić po nocach. Jak spytałam, czy naprawdę nie ma na co wydawać kasy, stwierdził, że Weroniczka nie jest tania i nie będzie mu polerować za półdarmo.

Okeeeej Andrzej…. Rozumiem. A to niby ja jestem wulgarna.  

Gdy w końcu udało mi się uwolnić od tego bezmózga, trafiłam na następnego.

Wojtek.

Tak mój Wojtek, to kolejny bezmózg na tym ziemskim padole, którego dane mi było spotkać na mej życiowej drodze.

Ja chyba cierpię za jakieś grzechy z poprzedniego wcielenia. Pewnie byłam jakąś stonką ziemniaczaną, która zniszczyła plony jakiegoś nadzianego chłopa. Lub coś w ten deseń.

A teraz się męczę.

Co wymyślił Włodarczyk tym razem?

Otóż, przedstawił mi swój plan (poparty prezentacją w POWERPOINT!) mojego studiowania w Łodzi. Według Włodarczyka, powinnam rzucić uczelnie w Katowicach i zacząć studiować w Łodzi. Bo on potrzebuje mnie bliżej. Bo ja tak dobrze gotuje i on uwielbia moje ciepłe obiadki. Bo on jest młody, sprawny i napalony, więc spotkania raz w tygodniu, nie zaspokoją jego potrzeb.

Chciałam mu wybić ten absurdalny pomysł z głowy za pomocą żeliwnej patelni, którą kupiłam dzisiaj podczas maratonu z Wroną.

Ale ostatecznie stwierdziłam, że to była ostatnia patelnia na przecenie i jak mu teraz nią przydzwonię, to jajecznicę będę musiała robić w jakimś garnku.

Oh ile ja bym dała, żeby mój facet był normalny. Chciałabym, żeby w wolnych chwilach szykował mi romantyczne kolacje, gorące kąpiele, ewentualnie zabierał na spacer po parku. Ale nie. Biednemu zawsze wiatr w oczu i dostał mi się taki ewenement.

- Kochanie, jesteśmy ze sobą już prawie rok, znamy się od kilku lat, to chyba normalna kolej rzeczy, że się do mnie wprowadzisz – Wojtek próbował mnie przekonać na wszystkie możliwe sposoby. Mówiąc „ na wszystkie możliwe sposoby” mam na myśli to, że właśnie klęczy przede mną, całując moje dłonie. 

Włodarczyk, ale dałeś się upodlić.

- Wojtek, ale mnie został tylko rok, przecież nie będę zmieniać uczelni na ostatnie dwa semestry.

- Dlaczego nie? – spytał, wtulając twarz w mój brzuch.

- Bo zawsze dostajesz to co chcesz, ale nie tym razem złociuteńki – odparłam, wznosząc oczy do góry, gdy jego uścisk się wzmocnił.

- Łamiesz mi serce Tosiu – załkał, udając rozpacz.

- Umówmy się tak – zaproponowałam, widząc, że bardzo mu na tym zależy – że dam Ci odpowiedzieć, po tym jak wrócimy od moich rodziców.

- Czyli za 3 tygodnie ? – jęknął zrozpaczony – ale ja się nie doczekam.

- Cierpliwość to nie jest Twoja najmocniejsza strona. Ale i tak Ci uległam, więc teraz musisz poczekać. Niestety kochanie – wysłałam mu buziaka – a teraz puść mnie i pozwól mi odnieść tę patelnię do kuchni – wskazałam na przedmiot trzymany w dłoni.

***

- A teraz idziemy na jednego! A teraz idziemy wódkę pić.

Głośne, wesołe okrzyki poniosły się po jednym z mieszkań w Bełchatowie. Winiarski, jako główny głos męski w tym zacnym chórze, co chwilę nucił jakąś wszystkim znaną alkoholicką przyśpiewkę. A okazja do śpiewów była nie mała, przecież Karol Kłos nie zostaje ojcem codziennie.

A dzisiaj w ten czerwcowy, zaskakująco gorący dzień siatkarze opijali tradycyjne pępkowe. Kłos dumny jak paw na początku imprezy, chodził od jednej osoby do drugiej, pokazując zdjęcie Igora Kłosa, swojego pierworodnego syna. Jednak z biegiem czasu, dla bezpieczeństwa, Włodi zabrał mu telefon, by ten przez nieuwagę właściciela nie wpadł do jakiegoś naczynia wypełnionego niezidentyfikowanym alkoholem.

- Olka się tak darła – opowiadał z przejęciem środkowy – że ja w pewnym momencie myślałem, że ją tam gdzieś żywcem podpalają. Oczywiście zagroziła mi, że już się więcej do niej nie dobiorę, bo to wszystko przeze mnie.

- Baby zawsze tak gadają – Winiar ochoczo przytaknął, upijając łyk piwa – a później będzie Ci jęczeć, że chce kolejne dziecko. A ty jak ten reproduktor, nic nie będziesz miał do gadania, ale z resztą, co by tu gadać, jak kobieta prosi, nie śmiem odmówić.

- Dżentelmen – Włodarczyk klepnął przyjmującego w plecy, śmiejąc się.

- Ty młody nie bądź taki do przodu – zwrócił się do Wojtka Wlazły – z Tośką byś coś zmalował może, a nie śmiejesz się z przykładnego ojca rodziny.

- Mam jeszcze czas na robienie dzieci – odparł brunet.

- Ty na wszystko masz zawsze czas, a później się obudzisz z ręką w nocniku – najmłodszy stażem ojciec, dodał swoje 3 grosze.

- Czego się mnie czepiacie, Wrona też niedzieciaty jeszcze – oburzył się – Ja chcę się wyszaleć, nie w głowie mi dzieci.

- Tylko żebyś Ty Włodi czasami przez to szaleństwo nie zapomniał, że związek to nie tylko Ty i Twoje dobra, ale także Tosia i jej potrzeby – mruknął Wlazły, po czym chwycił butelkę z piwem wznosząc ją ku górze – a teraz pijmy za zdrowie Igora!

***

- Tośka, Tosiunia, Tosieńko – rozradowany Włodi wleciał jak burza do swojego mieszkania, rozglądając się po wszystkich pokojach w poszukiwaniu swojej dziewczyny.

- Pali się czy co ? – ubrana w ręcznik brunetka, opuściła zajmowaną przed chwilą łazienkę.

Wojtek podbiegł do niej, chwycił ją w ramiona i obrócił kilka razy. 

- Definitywnie czymś się zjarałeś – brunetka ostrożnie wyplątała się z uścisku chłopaka – A rodzice Cię nie uczyli, że jarać, to można tylko sprawdzony towar?

- Mam zajebiste wieści! – chłopak przemilczał jej uszczypliwą uwagę – gramy z Kamilem w Bielsku, w tym wielkim turnieju plażówki!

Brunet zaczął tańczyć, do sobie tylko znanej melodii. Dziewczyna oplotła jego szyję rękoma, a nogi zarzuciła na jego biodra, nie zważając na zsuwający się ręcznik.

- Gratuluje Kochanie, wiedziałam, że Wam się uda – pocałowała go, jednocześnie zeskakując na podłogę i poprawiając biały materiał na jej ciele – a kiedy dokładnie zaczynacie?

- W piątek mamy pierwszy mecz, więc musimy się tam zjawić jakoś w środę wieczorem – odparł podekscytowany, gestykulując więcej niż zazwyczaj.

- W tę środę ? – zapytała brunetka niepewnym głosem.

- No tak.

- Przecież, mamy w piątek jechać do moich rodziców na rocznicę – przypomniała chłopakowi Tośka – mówiłam Ci o tym już od miesiąca.

Wojtek naglę stracił cały pokład entuzjazmu i radości, jaki miał jeszcze kilka minut temu.

- Boże, Tosia… - zająknął się, zakrywając twarz dłonią – na śmierć zapomniałem. Jakbym pamiętał, to w życiu bym się nie zgadzał na propozycję Kamila, przecież wiesz.

- Obiecałeś Wojtek … - brunetka spokojnym głosem cedziła każde słowo – obiecałeś, że pojedziemy. To nie jest jakiś głupi wyjazd, to 25 rocznica ślubu moich rodziców, o której przypominam Ci od kilku tygodni.

- Chciałbym pojechać kochanie, ale przecież nie mogę zostawić teraz Kamila – siatkarz próbował załagodzić sytuację.

- Nie możesz zostawić Kamila, ale Twoja dziewczyna niech sobie radzi sama, tak ? – sarknęła w jego stronę brunetka, obracając się w stronę łazienki – to niech Kamil teraz rzuci studia i się do Ciebie wprowadzi, bo ja nie mam zamiaru – dodała, zamykając za sobą drzwi.

A ostatnie co usłyszała nim zamknęła za sobą kabinę prysznicową, by jej łzy zmieszały się z lecącą wodą, to głośny huk zamykanych drzwi wejściowych i kanonadę przekleństw.

***

WOJTEK

Przecież kurwa nie chciałem tego zrobić. To czysty przypadek, jestem facetem i po prostu takie rzeczy potrafią wypaść mi z głowy. Tośka faktycznie co chwilę przypominała mi o tym wyjeździe do jej rodziców, ale myślałem, że jest on trochę później.

Ja to potrafię wszystko spieprzyć.

Nie mogę teraz powiedzieć Kamilowi, że z nim nie zagram. Obiecałem mu, a do tego mamy możliwość zagrania w turnieju, o którym do niedawna mogłem pomarzyć.

Kurwa. Gdyby życie nie mogło być proste. Nie chcę zawieść Kamila, ale przecież to Tosia pierwsza mówiła o tej rocznicy…

Może przekonam ją, żebyśmy pojechali trochę później. Jej rodzice nie będą mieli nam tego za złe, przecież wiedzą, że jestem siatkarzem i mam napięty grafik. To by się mogło udać!

 Z resztą nawet jak się nie uda, to przecież nie ślubowałem Tośce dozgonnego oddania i porzucania marzeń, na rzecz jakiś śmiesznych rodzinnych zjazdów. Powinna stać przy moim boku i mnie wspierać, a nie obrażać się jak jakaś primadonna, bo zamiast pakować tyłek w samochód i jechać do jej hacjendy, żeby przez pół dnia słuchać pytań jej upierdliwych ciotek, na temat tego kiedy planujemy ślub i potomstwo, ja wolałem spełniać swoje marzenia.

W związku trzeba umieć iść na kompromis.

***

- Mamo ja przyjadę do Was już dzisiaj.

- To przyszykuję pokój dla Ciebie i Wojtka.

- Przyjadę bez Wojtka.

- Ale dlaczego kochanie?

- Bo on ma swoje priorytety mamo.

Wojtek nie potrafił odróżnić rzeczy ważnych od  ważniejszych.

Był jej antidotum ?

~.~
DRAMA TIME! :D 
Kolejny rozdział, następny może jutro, kto wie ;) 
Nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta, ale muszę napisać tylko epilog, więc opublikuje tę historię do końca, mimo wszystko ;)



1 komentarz:

  1. Co się tutaj u tej Tosi dzieje;oo Wojtek ma trochę racji(tak wiem, chamdka jestem) w tym że chce spełniać marzenia i Tosia powinna go w tym wspierać a nie się obrażać;D
    Kłosik ojcem? Chyba coś wcześniej nie doczytałam XD
    Pozdrawiam i czekam na next;)

    OdpowiedzUsuń