niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział X

ANTONINA

Chyba nie mogłam być szczęśliwsza. Gdyby ktoś kilka lat temu mi powiedział, że jeden z najwspanialszych mężczyzn na świecie zechcę bym została jego żoną, najprawdopodobniej zaśmiałabym mu się w twarz. A teraz to wiem - Wojtek Włodarczyk chce spędzić ze mną resztę życia, a ja naprawdę nie mam nic przeciwko.

Marlena jak się dowiedziała, zaczęła skakać jak głupia i mówiła, że ona to wiedziała od momentu w którym poznała Włodiego, bo cytując „ On od samego początku patrzył na Ciebie jak wygłodniałe zwierze”…

 Co to ma do zaręczyn, sama nie wiem.

Od tamtych wydarzeń minął miesiąc, zdążyliśmy wrócić z bajecznych wakacji, na które wzięliśmy ze sobą Wronę i jego piczkę, która okazała się całkiem sympatyczna.

A co ważnego wydarzyło się w tym czasie? Znalazłam pracę w jednej z międzynarodowych firm, mających swoją filię w Łodzi. Co prawda nie piastuję kierowniczego stanowiska, w końcu niedawno skończyłam studia, ale naprawdę dobrze się czuję w tym miejscu.

Wojtek zostanie w Skrze na kolejny sezon, bo o zmianie klubu nic mi nie wspominał.

I tak sobie żyjemy

***

- Ale ten czas leci, jeszcze niedawno Igor był taki malutki, a teraz już chłopisko się robi – zwróciłam się do Oli, która szykowała butelkę dla małego, a ja trzymałam go w ramionach.

- Czasami już bolą mnie plecy jak go tak muszę wszędzie nosić.

- Ale to słodki ciężar jest – odparłam, całując pyzatą buźkę chłopca, na co ten wesoło zaśmiał się, chwytając koniec mojego warkocza.

-Słodki, słodki – mruczała blondynka – A jak tam Marlena ? Urodziła już?

- Ma termin na przyszły tydzień, chyba będzie cesarka, bo wiesz Marcin się wstrzelił i bliźniaki będą.

- O to super. Podwójna radość!

Zamyśliłam się przez chwilę. Wszyscy na około już mają dzieci. Ola, Marlena, nawet Wrona z Weroniką się starają.

- A Wy z Włodim coś planujecie ? – przerwała moje rozmyślania Ola, niemal czytając mi w myślach.

- Rozmawialiśmy ostatnio o tym, powiedział, że może jakoś w przyszłym roku, jak zaczniemy budować dom. Wiesz Wojtek chcę tej swojej wszechobecnej stabilizacji – odparłam, sadzając Igorka na krzesełku.

- To jednak coś, pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu, na myśl o dziecko dostawał białej gorączki. A powiedz mi jak tam w pracy ?

- Bardzo dobrze, czuję, że to jest to co chcę robić w swoim życiu. Niby praca w korporacji, ale jednak całkowicie mnie satysfakcjonuje.

- To chyba najważniejsze, ale ja nie rozumiem trochę, po co szukałaś pracy, skoro zaraz musisz ją rzucić, chyba, że dadzą Ci jakieś przeniesienie czy coś.

- Ale czemu rzucać? – spytałam zdziwiona. Nie miałam zamiaru rzucać tej pracy, choćby mieli mnie żywcem przypalać.

- Bo przecież Wojtek podpisał kontrakt z Zenitem, więc chyba to logiczne, że musisz rzucić pracę? No chyba, że będziesz pracować w domu.

- Wojtek nie podpisał żadnego kontraktu – odparłam skonsternowana.

- Podpisał – Ola zapewniła mnie – wczoraj Karol mi mówił, że podpisał dwuletni kontrakt.

- O czym Ty mówisz? Karol się chyba przesłyszał – stwierdziłam.

- Nie, nie. Z pewnością się nie przesłyszał. Z resztą co ja Ci tu tłumaczę, ty pewnie wiesz najlepiej – odparła blondynka, wycierając Igorowi buzię, która była cała w czekoladzie.

- Właśnie nic nie wiem o żadnym kontrakcie, więc pewnie coś się Karolowi pomyliło – Ola spojrzała na mnie wielkimi oczami.

- Nie mów, że Ci nie powiedział – wyszeptała zdziwiona.

- Nie powiedział, bo pewnie nie miał co – odparłam, nie przyjmując do świadomości, tego, że Wojtek mógłby mi nie powiedzieć o tak ważnej sprawie.

- Tosia, ja dam sobie rękę uciąć, że Karol mówił o tym kontrakcie w kontekście Wojtka. Wiem kiedy mój narzeczony kłamie – powiedziała z pewnością blondynka.

Nagle  ogarnęła mnie dziwna niemoc połączoną ze wściekłością. Wiem, że Ola nigdy by mnie nie oszukała, a tym bardziej w tak ważnej sprawie.

- Ja… ja – zająknęłam się, próbując opanować dziwny chłód, który nagle pojawił się na moim ciele – ja chyba muszę z nim porozmawiać. Teraz.

Wstałam i udałam się do domu.

***

Wojtek właśnie oglądał jakiś bardzo ciekawy program, którego uczestnicy wykonywali za grubą kasę, jakieś absurdalne zadania. Był zbyt zmęczony, by podnieść rękę i chwycić pilot, by zmienić kanał.

Nagle rozległ się głośny dźwięk towarzyszący otwieraniu drzwi wejściowych. Podskoczył przerażony.

- Boże, nie strasz mnie Tosia – wykrzyknął przerażony, chwytając się za pierś, by uspokoić skołatane serce.
 
Rozdrażniona brunetka, puściła jego uwagę mimo uszu, siadając na fotelu, nie trudząc się nawet ściągnięciem butów.

- Wojtek – spojrzała na niego – czy masz mi coś do powiedzenia? – zapytała, zaciskając dłonie w pięść.

Siatkarz spojrzał na nią ze zdziwieniem, był zaskoczony jej oschłym, a jednocześnie lodowatym tonem.

- Nie kupiłem dzisiaj worków na śmieci, przepraszam – odparł skruszony.

- Nie chodzi mi o pieprzone worki, Wojtek – wycharczała brunetka.

- Nie powiedziałem Ci dzisiaj, że Cię kocham? – zapytał niepewnie.

Dziewczyna oparła czoło o swoją dłoń, oddychając ciężko.

- Czyli to, że podpisałeś dwuletni kontrakt z Zenitem jest wymysłem Kłosa?

Chłopak podniósł się, podchodząc do dziewczyny, a następnie położył jej dłoń na policzku.

- Powiedz, że to tylko jakiś żart – poprosiła cicho brunetka.

- Ja chciałem Ci powiedzieć – wyszeptał Wojtek.

Antonina spojrzała na niego, jej oczy powoli napełniły się łzami. Nie wierzyła, że stojący przed nią chłopak, jej narzeczony, mógł przemilczeć tak ważną sprawę.

- Kiedy?! – wykrzyknęła oburzona, strzepując jego dłoń ze swojego policzka – kiedy chciałeś mi powiedzieć ?! dzień przed wylotem?!

- Nie wiem, w najbliższym czasie. Kochanie nie denerwuj się, przecież to tylko głupi kontrakt.

- Głupi kontrakt? Tak nazywasz coś, co kompletnie zmieni nasze życie? Przecież wyjeżdżasz do Rosji i nawet nie pofatygowałeś się, żeby łaskawie mnie o tym poinformować! Dowiaduję się, od mojej koleżanki, że mój narzeczony podpisał pieprzony kontrakt z jakimś rosyjskim klubem!

- Tosia, taka jest moja praca. W Skrze grzałbym ławę za marne pieniądze, a w Zenicie zaproponowali mi naprawdę super warunki, nie mogłem odmówić – tłumaczył Wojtek, podchodząc do dziewczyny chcąc ją przytulić. Ta jednak odrzuciła jego ramiona, cofając się o kilka kroków.

- Wojtek. Jestem Twoją narzeczoną, myślałam, że takie decyzje powinniśmy podejmować wspólnie – wyszeptała brunetka, wyczerpana płaczem.

- Wiem, to było głupie z mojej strony, ale możemy to jakoś przejść. Wyjedziesz ze mną, jakoś sobie poradzimy, kochanie.

Tosia zaczęła energicznie kiwać głową, jakby próbując odepchnąć od siebie natrętne myśli.

- Nie Wojtek. Nie poradzimy sobie. Nie tym razem – powiedziała, nie spoglądając nawet w jego stronę – Ja nie mogę rzucić pracy. Nie mogę wyjechać.

- Tośka, przecież ta praca to jakaś kpina, wykorzystują Cię, płacąc Ci jakieś nędzne pieniądze. Wyjedziemy i jakoś utrzymamy się z tego co zarobię – Wojtek zaczął energicznie wymachiwać dłońmi.

- Wiesz Wojtek, myślałam, że Ci na mnie zależy, że chcesz żebym robiła w życiu to co mnie satysfakcjonuje, ale widocznie, jedyne na czym Ci zależy to Ty i twoja kariera. Naprawdę mi przykro, że nie uwzględniasz mnie w swoich planach.

- Przecież Cię uwzględniam Tosia! Chcę żebyś ze mną pojechała! Wszystko już załatwiłem. Wynająłem mieszkanie, kupiłem bilety na samolot. Wszystko jest gotowe – oburzył się siatkarz.

 - Chciałabym Ci łaskawie przypomnieć, że ja nie jestem tylko dziewczyną, która gotuje Ci obiady, którą pieprzysz kiedy najdzie Cię ochota i która bez zająknięcie sprząta Ci mieszkanie. Ja, to także moja praca, moje marzenia, moi przyjaciele, rodzina. Nie mogę tego tak zostawić.

- Tośka, przecież to tylko dwa sezony, nie dramatyzuj.

- Ja nie dramatyzuje Wojtek. Ja po prostu staram się, przekazać Ci, że powinieneś podejmować takie decyzje ze mną, skoro jesteśmy razem.

- Przepraszam – odparł przyjmujący lekceważąco – czy możemy teraz przestać się kłócić o coś, co i tak już jest postanowione.

- Pewnie – odparła brunetka spokojnie, następnie podeszła do Włodarczyka i pocałowała go z zaskoczenia.
 
- Za co to? – spytał zdziwiony siatkarz, pogłębiając pocałunek.

- To na pożegnanie – odparła dziewczyna, odsuwając się od chłopaka.

- Co? Na pożegnanie? Zostawiasz mnie ?! – wykrzyknął Wojtek, w jego głosie słychać było przerażenie.

- Ja Cię zostawiam? – zapytała zdziwiona dziewczyna – To Ty mnie zostawiłeś kochanie, kiedy podpisałeś ten kontrakt bez mojej wiedzy – dodała, chwytając torebkę z podłogi, obróciła się w stronę chłopaka, czując jak łzy wypełniają jej oczy –Mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzujesz się w Rosji. Udanego sezonu Wojtek.

Cisza, przerwana dźwiękiem zatrzaskiwanych drzwi, ogarnęła mieszkanie.

Tego chciałeś Wojtek?

Wojtek, nie był już jej antidotum.

~.~
HUE ! :D 
No to jeszcze epilog jutro ;) 
Enjoy! :D


2 komentarze:

  1. Fuck! Ale się porobiło! Wojtek zachował się jak dzieciak! No ale zgodzę się z tym że w Rosji się rozwinie;) Chcę żeby oni się pogodzili! Przecież Antonina nie oddała jeszcze pierścionka Wojtkowi;). Chyba źe nie odda xD
    Pozdrawiaaam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ;ooooooo
    Wiedzialam, ze spieprzysz ta sielanke, no wiedzialam ;( prawda jest taka ze oboje popelnili blad bo Wojtek powinien jej powiedziec, a Toska jakos to zrozumiec bo to przeciez dwa sezony tylko a jak kogos kochasz to nie rezygnujesz z niego tak latwo. Uh, smutno mi. Czekam na epilog i naiwnie wierze w happy end ;) :*

    OdpowiedzUsuń