poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział VI

- Jak oni to przegrają, to Kłos ma zakaz wstępu do sypialni przez następne ćwierćwiecze! – wykrzyknęła Ola, wymachując groźnie dłońmi.

Siedząca obok niej Antonina, przygryzała nerwowo paznokcie. Na parkiecie Skra właśnie grała mecz w Lidze Mistrzów, przy stanie 2:1 dla Bełchatowian, nasi zepsuli kilka zagrywek i drużyna przeciwna prowadziła na pierwszej przerwie technicznej już 3 punktami.

-Boże, ale to spieprzył – westchnęła blondynka, patrząc jak zawodnik z numerem 6 na koszulce trafia w aut, pomimo wyczyszczonej siatki.

-W tym wypadku muszę Ci przyznać rację – odparła Antonina, nerwowo kiwając głową. 
Spojrzała w kierunku kwadratu dla rezerwowych. Wojtek niespokojnie podskakiwał. W dzisiejszym meczu, wyszedł na boisko tylko raz, zmieniając Conte, ale w 4 secie Argentyńczyk z powrotem znalazł się na parkiecie.

Brunetka wiedziała, że Włodarczyk chce pomóc drużynie, ale przecież nie wszystko zależy od niego. Z resztą, w tym sezonie skład Skry jest naprawdę wyrównany i Włodi musi poczekać na swoją kolej. Ich spojrzenia się spotkały, Tośka uniosła zaciśnięte kciuki, chcąc dodać otuchy chłopakowi, ten jedynie uśmiechnął się w jej kierunku.

Koniec. Winiarski plasuje swój atak w sam środek boiska po stronie rywali. Brunetka nawet nie zorientowała się, kiedy drużyna z Bełchatowa odrobiła straty i zdołała wyjść na 2 punktowe prowadzenie, zamykając ostatecznie spotkanie wynikiem 3:1.

***

- Kłos, dostajesz szlaban – stwierdziła hardo Ola, stając twarzą w twarz ze swoim chłopakiem.

- Za co ? – spytał zdziwiony środkowy, poprawiając spadającą z jego ramienia torbę.

- Za ten atak przy 12:15, który tak koncertowo przestrzeliłeś – odparła blondynka.

- No wiesz co kochanie – oburzył się chłopak – jakby nie patrzeć, wygraliśmy spotkanie, a przecież nie ważne jest to jak się zaczyna, ale to jak się kończy. Co nie Włodi ? – skierował pytanie do przyjmującego, który właśnie objął Tośkę ramieniem.

- Pewnie – zaśmiał się Włodarczyk – ale Ola ma rację. Taki samolocik puściłeś, że aż wstyd – nabijał się z kolegi Wojtek.

- Ale wygraliśmy i to się liczy – stał przy swoim środkowy.

- Co dzisiaj robimy ? – spytała, milcząca do tej pory Słupnicka – mam ochotę napić się wina, w ramach świętowania zwycięstwa oczywiście.

- Możemy jechać do nas – zaproponowała Ola, kierując swój wzrok na swojego chłopaka – ale ja dzisiaj tylko soczek.

- Ty soczek? – zdziwił się Wrona – Amatorka każdego rodzaju wina, będzie pić soczek?

- Właściwie to … - zawahała się blondynka – mamy Wam coś do powiedzenia – dodała.

- Ogólnie, to Ola będzie pić tylko soczek, przez następne 7 miesięcy – podsumował Kłos, całując czule swoją ukochaną w skroń.

Po jego słowach, rozległ się wesoły pisk brunetki, która rzuciła się w ramiona swojej koleżanki, z radosnym „gratuluję” na ustach.

- No, no – Wojtek poklepał Kłosa z uznaniem po plecach – jak chcesz, to potrafisz zrobić, coś co ma ręce i nogi.

Cała grupa zaśmiała się wesoło. Gratulacją nie było końca i ostatecznie mieli dwa powody do świętowania.

***

Wojtek położył swoją dłoń na udzie Tosi, gdy ta skupiona była na drodze prowadzącej do mieszkania Karola, w którym mieli się dzisiaj wszyscy spotkać.

- Wiesz – zaczął zamyślony, spoglądając na mijany właśnie plac zabaw – W życiu bym nie pomyślał, że Kłos będzie miał dziecko. Biedna Ola, będzie miała teraz dwójkę dzieci na wychowaniu – gdy spotkał zdziwione spojrzenie swojej dziewczyny, dodał – Karol, to takie dziecko czasami, przyznaj.

Brunetka, kiwnęła nieśmiało głową, nie starając się nawet ukryć pojawiającego się na jej ustach uśmiechu.

- Pewnie teraz jakieś weselicho się będzie szykować – stwierdziła dziewczyna, zmieniając pas i jednocześnie, trąbiąc na zajeżdżającego jej drogę tira – palant – wykrzyknęła, jakby nie zdając sobie sprawy, że on raczej jej nie słyszy.

- Karol, już dawno gadał o zaręczynach, więc to kwestia czasu – stwierdził Wojtek. Po chwili ciszy, przerywanej jedynie, przez muzykę wydobywającą się z głośników, spytał  - możemy zajechać do mieszkania na chwilkę ?

- Po co ? – spytała Antosia, spoglądając na niego – przecież, prysznic brałeś po meczu, a torbę możesz zostawić w samochodzie.

- Wiem, wiem – stwierdził Wojtek, głaszcząc udo ukochanej swoją dłonią – po prostu, coś mi obiecałaś jeśli wygramy i ja chcę odebrać swoją nagrodę, już teraz.

- Nie ma mowy Włodarczyk, teraz jedziemy do Karola i Oli, więc sobie wybij te sprośne myśli z głowy – odparła Tosia stanowczo.

- Jak nie chcesz w mieszkaniu, to możemy to zrobić w samochodzie. Mnie to nawet kręci – Wojtek zawadiacko stwierdził.

- Ty jesteś perwersyjnym zboczkiem, Wojtek – Brunetka zrzuciła dłoń przyjmującego, która niebezpiecznie panoszyła się po jej nodze.

- Nie, ja po prostu dotrzymuję słowa i wymagam tego od innych. Z resztą nie mów, że tego nie chcesz, ostatnio spóźniłem się przez Ciebie na trening, bo chciałaś to zrobić w kuchni – zaśmiał się, spoglądając na zawstydzoną ukochaną – Jak skręcisz na tym skrzyżowaniu w lewo, to będziemy w mieszkaniu za jakieś 5 minut.

- Nienawidzę Cię, Włodarczyk – żachnęła się Antosia, skręcając w lewo.

Wojtek zaśmiał się, składając pocałunek na jej szyi, po ciele brunetki przeszły przyjemne dreszcze.

- Za chwilę będziesz krzyczeć co innego kochanie.

Tośka przewróciła oczami, uderzając przyjmującego w pierś. Po kilku chwilach wybiegli z samochodu prawie zapominając, by go zamknąć, jednak myślami byli już w mieszkaniu usytuowanym na 3 piętrze jednego z bełchatowskich bloków.

***
- kilka tygodni później- 
ANTONINA

Kobietom w ciąży się nie odmawia. Racja?
Może to kwestia braku mojej asertywności, ale naprawdę nie mam już ochoty jeść ogórków kiszonych i przegryzać ich wafelkami czekoladowymi. Oczywiście Ola zajada się nimi tak, że aż jej się uszy trzęsą. Co szczerze mnie nie dziwi w końcu nosi dziecko Kłosa, a po nim to się można wszystkiego spodziewać.

- Jesz to ? – z ustami wypchanymi swojskim smalczykiem, Ola wskazuje palcem na kiszone ogórki w słoiku, stojącym na stole.

- Nie, nie – kiwam głową – możesz zjeść je wszystkie.

- Och tak. Taki mam zamiar – uśmiecha się i przyciąga w swoją stronę słoik – Ale mam ochotę wypić tę pyszniutką zalewę  - mruczy Ola, patrząc na ogórki. Przechodzą mnie dreszcze na samą myśl -   Żartuje Tośka. Jestem w ciąży, ale mam jakieś hamulce, nie ? – broni się, chociaż wiem, że wystarczyło bym się odwróciła, a ona bez zastanowienia, wychlałaby cały słoik.

- Ciąża Ci służy – zmieniam temat, czując podnoszącą się treść żołądka – promieniejesz.

- No wiesz, Karol w końcu jest na każde moje zawołanie – śmieje się blondynka – ostatnio obudziłam go o 3 w nocy, mówiąc, że mam ochotę na lody czekoladowe i masaż stóp, a on jak potulny baranek, bez zająknięcia, pojechał do nocnego po lody – opowiada, przegryzając ogórka – A potem wymasował mi stópki – chichotała.

- Kłos robił Ci masaż stóp ? – zdziwiłam się z rozbawieniem – To ci dopiero ojczulek.

- Też się zdziwiłam, że tak ochoczo się do tego zabrała, ale przecież nie mogłam protestować, czyż nie ?

- Oczywiście – potwierdziłam ze śmiechem.

- Wiesz – Ola zamilkła, usilnie szukając kolejnego ogórka, a jej drobna ręka zaklinowała się w słoiku – ostatnio tak sobie myślałam, że fajnie, jakbyś Ty z Wojtkiem też postarała się o jakiegoś małego Włodiego.

Słysząc jej słowa, zakrztusiłam się herbatą, którą piłam.

- Oszalałaś ? – spytałam zdziwiona

- No przecież, jesteście z Wojtkiem już prawie rok, a sama widziałaś jak cieszył się z Karolem, prawie tak, jakby to jego dziecko było – kontynuowała Ola.

- Wiem, bardzo bym chciała, mieć taką miniaturkę Wojtka – westchnęłam, uśmiechając się do swoich myśli – ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Wojtek chcę się rozwijać, nie czas na dzieci teraz.

- Ja tam wiem swoje – dodała Ola – Wiesz, wystarczy ominąć jedną, czy dwie tabletki, a potem to już czekać na poród.

Klepnęłam ją w ramię oburzona jej pomysłem.

- Jak możesz! – zaśmiałam się – ta ciąża Ci uderza do głowy. Masz diabelskie pomysły.

- A tam diabelskie – odparła blondynka – Ty byłabyś cudowną matką, Wojtek wspaniałym ojcem, więc ja tylko podpowiadam Ci pewne rozwiązania.

- Olka… - zawarczałam – Na pewno, nie zrobię tego w taki sposób, Ty podła intrygantko – oskarżycielsko wymierzyłam w jej kierunku palec.

- Nie ważne jak, ważne żeby skutecznie – odparła beztrosko, głaszcząc się po już dość widocznym brzuszku.

Pokręciłam głową rozbawiona, Ola i te jej ciążowe pomysły.

Chociaż, może ma troszkę racji. Wojtek byłby cudownym ojcem.

***

WOJTEK

Oh! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielką przyjemność sprawia mi patrzenie na zazdrosną Antosie. Jej twarz wtedy wykrzywia się w tym jednoznacznym grymasie, robi się jej taka śmieszna zmarszczka na czole, a usta formują w uroczy dzióbek. Ten mój kochany krasnal oczywiście się wszystkiego wypiera, twierdząc, że w życiu nie byłaby zazdrosna o takiego orangutana jak ja, bo żadna by mnie chciała. Jednak wystarczy, że wspomnę imię Weronika, a Tośka traci swój dotychczasowy rezon. Ostatnio zrobiła mi awanturę, na całe osiedle i pół miasta, a o co? A o to, że zamiast Weronika, powiedziałem Werka. Tak, tak. Oburzyła się, krzycząc przy tym niemiłosiernie, że pewnie już wszedłem z „Werkę” ( tutaj dość ironicznie zaakcentowała jej imię) w bliższe stosunki. Na nic się zdały moje tłumaczenia, że przecież Weronika, to dziewczyna Wrony, Tośka ciągle uparcie twierdziła, że widocznie nie mam żadnych zasad moralnych i biorę się za dziewczynę przyjaciela.

No, ale kocham ją. Z tą jej chorobliwą zazdrością w pakiecie. Nie byłbym sobą, gdybym trochę mojego zazdrośnika nie podenerwował.

Idealna okazja nadarzyła się wczoraj. Zaprosiłem Andrzeja z Weroniką do nas na jakiś mecz, mieliśmy wspólnie zrelaksować się przy piwie i jakimś niezdrowym żarciu. Tośka nie byłaby sobą, gdyby nie uczyniła kilku komentarzu typu „jestem grubsza od Weroniki, to dlatego”, „ Weronika ma takie ładne cycki, jakby wprost od chirurga plastycznego”, ale co zrobić. Moja Antka taka już jest, lubi gadać bzdury.

W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, że może zaproszenie ich było błędem, skoro ona jest taka cięta na dziewczynę Wronki, ale z drugiej strony, nie mogłem sobie odebrać przyjemności z patrzenia na jej zazdrosną twarzyczkę.

Gdzieś w połowie wieczoru wszelkie wątpliwości minęły. Mówię Wam to był jeden z najlepszych pomysłów w moim życiu na które wpadłem ( oczywiście zaraz po tym, jak w podstawówce zgoliłem sobie pół głowy maszynką i miałem od tamtej pory niezły szacun  na dzielni ). Otóż, Antosia zachowywała się jak prawdziwa lwica broniąca swego terytorium. Jeżeli miałbym być skrupulatny w mojej opowieści, to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Tośka ani razu nie puściła mojej dłoni. Dobrze, że nie wypiłem dużo piwo, bo gdyby zachciało mi się siku, ona z pewnością towarzyszyłaby mi w toalecie. I nawet nie chcę myśleć, co byśmy tam razem robili.

Końcem  końców, to Tośka jest bardzo zazdrosna, o swojego orangutana, czyli mnie , ale nie chce tego przyznać. Ale ja wiem jak jest. W końcu trochę ją już znam i nie dziwię się jej. Ja bym zatłukł każdego, kto spojrzałby na nią w inny sposób, niż to dopuszczalne. Aż mi oddech grzęźnie w płucach.

Nie. Nie. Tośka jest moja. I tak już będzie zawsze. Bo ona kocha mnie. A ja kocham ją.

Tak?

***

- Nigdzie nie idziesz – wymruczała brunetka w zagłębienie szyi siatkarza.

 - Tośka, rusz te swoje zgrabne cztery litery i nie marudź – odparł Wojtek, klepiąc ją w pośladek, wywołując tym samym jej pisk.

- Nie – zaprotestowała dziewczyna, obejmując siatkarza nogami wokół talii. Zarzuciła mu swoje dłonie na karku, splatając je szczelnie.

- Czyli, że cały dzień przeleżymy w łóżku? – spytał Wojtek, chwytając leżącą na półce komórkę, gdy Antosia pokiwała głową – jest już po 12, zróbmy śniadanie – zaproponował, próbując zdjąć z siebie dziewczynę.

- Nie jestem głodna – odparła, całując bruneta w odkryte ramienia – chociaż… - zawahała się na chwilę spoglądając w oczy chłopaka i podnosząc się na łokciach, by zbliżyć się do jego twarzy – mam ochotę na pyszny deser – wyszeptała przygryzając jego wargę, Wojtek jęknął cicho zaskoczony jej pieszczotą.

- Przytyjesz za chwilę od tych deserów, kochanie – odparł, całując ją w zagłębienie szyi.

- I co ? nie będziesz już kochał grubiutkiej Tośki – spytała dziewczyna, siadając na nim i opierając dłonie na jego torsie.

- Hmmm, zastanówmy się – udał minę myśliciela, przykładając sobie palec wskazujący do ust.

- No wiesz co! – oburzała się brunetka – powinieneś mnie kochać bez względu na wielkość mojego tyłka! – obrażona próbowała się przenieść na drugą stronę wielkiego łóżka, chłopak jednak jej to uniemożliwił, przytrzymując ją w mocnym uścisku.

- Oj Tosiu, Tosiu – machał głową z udawaną dezaprobatą – co ja mam teraz z Tobą zrobić.

- Może puścić ? – zachmurzyła się brunetka.

- O nie, nie moja droga – odparł chłopak – nigdzie Cię nie puszczę kochanie, nawet jak będziesz ważyła pół tony więcej – chwycił dziewczynę za kark, zbliżając swoje usta do jej – nigdy się już ode mnie nie uwolnisz – wyszeptał, całując ją jakby na potwierdzenie swoich słów. - A teraz idziemy coś zjeść kochanie – dodał chwytając ją i podnosząc się z łóżka.

- Wojtuś, ale ja mam nogi, mogę dojść do kuchni sama – stwierdziła brunetka, gdy chłopak nie chciał postawić jej na ziemie.

- Przecież powiedziałem Ci, że nigdzie Cię nie puszczę – stwierdził Wojtek, kiedy opuścił ciało dziewczyny na kuchenną wyspę, stając pomiędzy jej nogami – siedź tutaj kochanie, a Twój cudowny chłopak zaraz zrobi Ci coś pysznego, a później zajmiemy się deserem.

- Nareszcie gadasz z sensem Włodarczyk – odparła Tosia, przytrzymując siatkarza nogami, następnie wplotła swoje dłonie we włosy chłopaka, przyciągając jego twarz do swojej, by złożyć czuły pocałunek na jego idealnych ustach.

Wojtek miał nigdy jej nie opuszczać.


Był jej antidotum. 

~.~
No i jest kolejny. Teraz pójdzie szybko, przewiduje 10 rozdziałów + epilog. A że mam napisane już 9, to spróbuję skończyć to bardzo szybko. Może uda mi się zamknąć tę historię jeszcze w tym tygodniu? :)
Lubicie taką sielankę u bohaterów ? 
Pozdrawiam ! ;* 

1 komentarz:

  1. Sielanka <3 Ola w ciazy <3 i Wlodi ktory ma szacun na dzielni hahaha placze :D i pragne zauwazyc, ze to nie sa sceny +18!!!!! Tak czy inaczej uwielbiam te pare i nie psuj miedzy nimi :c rozdzialy czesto? Jestem za :*

    OdpowiedzUsuń