poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział I


Czerwiec 2012

Przez nowo otwarty dworzec codziennie przemyka tysiące osób. Tysiące osób, które niosą za sobą różne historie. Wzniosłe, błahe lub te nie warte nawet odrobiny uwagi.
Praktycznie tę samą trasę kilka razy w tygodniu przemierza studentka jednego z uniwersytetów. Za chwilę przejdzie koło kas biletowych, by głównym wyjściem, udać się na przystanek tramwajowy usytuowany tuż przy galerii.
Owa studentka westchnęła głęboko, gdy po raz kolejny dziś uprzejmie podziękowała za ulotkę, którą chciał jej wręczyć wysoki blondyn. Miała dokładnie 10 minut, żeby dostać się na uczelnie. Spojrzała na rozkład jazdy tramwajów. 35 miała podjechać za jakieś 2 minuty. Czekała zniecierpliwiona. Nie chciała spóźnić się na jedno z ważniejszych zaliczeń w tym semestrze.
     
- Proszę – obróciła się i spojrzała na brunetkę, która w dłoni dzierżyła ulotką jednego z banków.

Katowice to dziwne miasto.

Wsiadła. Tłum innych osób skutecznie utrudniał jej chwycenie się bezpiecznie czegoś, co ułatwiło by jej zachowanie równowagi w pojeździe. Zrezygnowana czekała na następny przystanek, na którym dołączyć do niej miała jej koleżanka. Nie wie jakim cudem blondynce udało się, wepchnąć do już i tak przepełnionego tramwaju, ale teraz stała kilka kroków za nią uśmiechając się promiennie.

- W sobotę widziałam się z Marcinem – zaczęła nadawać blondynka, gdy udało im się wydostać na docelowym przystanku – Spotkaliśmy …- zawahała się , ale po chwili kontynuowała – Piotrka, jak wychodził z mieszkania.

Brunetka zesztywniała na dźwięk tego imienia. Piotrek. Przyjaciel ze studiów Marcina. Brunet, niebieskie oczy, do tego grał i śpiewał w zespole. Miły, uprzejmy i uczynny. Łamacz kobiecych serc.

- I co tam u niego ? – zapytała, starając się by ton jej głosu nie zdradził jak bardzo rani ją wspomnienie o tym chłopaku.

- Na studiach wszystko pozdawał, gra koncerty z tym swoim zespołem, no i z Kamilą coś zaczął kręcić – odparła blondynka.

- Z Kamilą ? – wyszeptała dziewczyna zszokowana. Przecież Kamila to przyjaciółka z dzieciństwa Piotrka. Zawsze powtarzał, że nigdy nic go z nią nie łączyło i łączyć nie będzie. Ale przecież brunetka ostatnio sama przekonała się na własnej skórze, że zdanie zmienia on częściej niż bieliznę.   

Nie, nie jest jej smutno.
Najzwyczajniej w świecie jest jej przykro, że jej przyjaciółka, tak beztrosko opowiada o Nim. O Piotrku ,który był źródłem radości i największych smutków tej drobnej brunetki. Chciała go wymazać z własnej pamięci, chciała zapomnieć.  
Ale nie mogła. Marlena nigdy nie unikała tego wyjątkowo drażliwego dla Antoniny tematu. Wychodziła z założenia, że nie można chować głowy w piasek i należy stawiać czoła przeciwnością.  Antonina czuła się niekomfortowo rozmawiając o Piotrku, a to było dla Marleny jak woda na młyn. Blondynka przy każdej możliwej okazji wspominała o brunecie, twierdząc, że pozwoli to przyjaciółce przejść do porządku dziennego nad wydarzeniami ostatniego miesiąca.
Gdyby tylko poszła na inne studia. Gdyby tylko wybrała inny kierunek.
Nie musiałaby teraz przybierać sztucznego uśmiechu na twarzy i mówić, jaka jest szczęśliwa, że Piotrkowi zaczęło się układać. Nie musiałaby udawać, że tak naprawdę wszystko to już jej nie obchodzi.
Ale musi.

Katowice to dziwne miasto.

Brunetka poprawiła zsuwającą się z jej ramienia torebkę. Napisała zaliczenie i teraz pozostało jedynie czekać na wyniki. Była dobrej myśli. W końcu co jak co, ale na uczelni szło jej dobrze. Gorzej w innych sferach jej życie. Ale tym nie powinna się martwić, przecież nie z takich kłopotów wychodziła.
Marlena już od 15 minut, czyli od momentu w którym opuściły gmach uczelni, rozmawia przez telefon z Marcinem. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że za kilka minut mają się z nim spotkać na centrum.
Antonia pokiwała głową z dezaprobatą, gdy jak zwykle na jednym z przejść zatrąbił przejeżdżający samochód. Z pewnością na widok blondynki ubranej w krótką, obcisłą spódniczkę.  

Katowice to dziwne miasto.

- Na pewno nie chcesz z nami iść ? – pytała Marlena uwieszona na Marcinowym ramieniu.

- Mam pociąg za 15 minut. Wrócę do domu, położę się – odparła Antonina, spoglądając na parę, która z pewnością woli ten czas spędzić sam na sam.

- Przecież nie lubisz spać w południe – stwierdził Marcin. Chłopak znał się z brunetką już prawie 13 lat i to ona poznała go z Marleną w zeszłe wakacje – Ciągle powtarzasz, że szkoda dnia na spanie – zaśmiał się.

- Boli mnie trochę głowa – skłamała gładko dziewczyna –zgadamy się jeszcze – zapewniła chłopaka.

- Mam propozycję nie do odrzucenia – wyrwał się brunet, spoglądając na swoją ukochaną – ostatnio z Marleną zauważyliśmy, że od tej sytuacji z Piotrkiem w ogóle nie spędzamy czasu razem. W trójkę. Za tydzień robimy z chłopakami imprezą u nas, wpadnij, napijemy się piwa, posiedzimy, pośmiejemy się. Jak za dawnych czasów.

Antonina uśmiechnęła się nikle. Przebywanie z Piotrkiem w jednym pomieszczeniu, wydawało jej się jak na ten moment zbyt krępujące. Ale nie mogła odmówić Marcinowi. W końcu miał trochę racji w tym co mówił, Antonina faktycznie unikała jego mieszkania jak ognia.

- Pewnie, że wpadnę – odparła brunetka. Po chwili para udała się w przeciwnym kierunku, a ona skierowała się w stronę dworca.

Gdy przechodziła obok jednego z tych sklepów, gdzie zawsze były największe obniżki, a wnętrze wypełnione było niezliczoną liczbą klientów, poczuła silne uderzenie w ramię. Zachwiała się, prawie upadając na chodnik, jednak w momencie, w którym już pogodziła się z niechybnie zbliżającym się upadkiem poczuła silny uścisk kobiecej dłoni.
Mężczyzna, który potrącił ją, wychodząc obładowany zakupami, spojrzał na nią z pogardą, jakby to ona władowała się na niego, a nie on pogrążony w rozmowie ze swoją, niewątpliwie uzależniona od solarium panną, niemal ją staranował.

-Wszystko okej? – usłyszała pytanie kobiety, która uratowała ją przed bolesnymi skutkami spotkania z tym niekulturalnym mężczyzną.

- Tak, tak. Bardzo dziękuję za pomoc – uśmiechnęła się w jej stronę.

- Nie wiedziałam, że takie gbury chodzą po tym mieście, nawet pani nie przeprosił – stwierdziła oburzona kobieta, mierząc gniewnym spojrzeniem sylwetkę oddalającego się mężczyzny.

- Katowice to przecież dziwne miasto i wszystkiego można się tutaj spodziewać – odparła Antosia.

- Jestem tutaj dopiero 3 raz i chyba nie wrócę tutaj w najbliższym czasie – blondynka spojrzała na brunetkę wahając się – Jest pani może stąd? Bo nie mogę trafić pod galerię i krążę od kilkunastu minut – dodała zrezygnowana.

- Nie jestem stąd, ale chętnie panią zaprowadzę w ramach podziękowania za uratowanie mnie przed bliskim spotkaniem z chodnikiem – zaśmiała się dziewczyna.

Po kilku minutach dotarły pod galerię. Ola, bo tak przedstawiła się blondynka, była tutaj z kimś umówiona, więc pożegnały się przed głównym wejściem i każda udała się w swoją stronę.
Niby sama Antonina kilka minut temu stwierdziła, że można się w tym mieście spodziewać wszystkiego, ale jednego ze znanych jej siatkarzy, pijącego kawę ze Starbucks’a, to nie spodziewałaby się nawet wszechwiedząca Marlena. Chociaż w tym wypadku jej kobiecy zmysł mógłby zawieść, bo jedyny sport jaki ona uznawała, to gimnastyka z Marcinem.
Antonina wahała się chwilę, ale postanowiła podejść. W końcu to jedyna taka okazja na wspólne zdjęcie, u siebie w tej zapyziałej mieścinie z pewnością nie spotkała by nikogo takiego.

Może Katowice to wcale nie takie dziwne miasto?

- Jesteś za wysoki – słuchać było głośne narzekania brunetki, która wymownie gestykulowała. Zmierzający właśnie w kierunku dworca ludzie obracali się zaciekawieni.

- Nie ja jestem za wysoki, tylko ty za niska – odparł chłopak, uśmiechając się pobłażliwie. Jego towarzyszka mogła mieć co najwyżej 160 cm wzrostu – Gdzie się podziewałaś jak Bozia wzrost rozdawała – dodał.
Brunetka buńczucznie zmrużyła oczy.

- Stałam po poczucie humoru – odparła, wbijając oskarżycielskie spojrzenie w chłopaka – i powinieneś być mi za to wdzięczny, bo inaczej starłabym Ci ten uśmiech z twarzy.

- I pomyśleć, że jakieś 10 minut temu byłaś taka milutka – stwierdził chłopak, chwytając za swojego Iphona – jedno niekorzystne zdjęcie, a kobieta staję się potworem. Niewiarygodne

Brunetka chwyciła urządzenie trzymane przez chłopaka i spojrzała po raz kolejny na ekran. I po raz kolejny skrzywiła się, widząc wykonane przez niego zdjęcie.

- Wszystko było by dobrze, gdybyś nie obcinał mi połowy twarzy na zdjęciu. Nie jesteś pępkiem świata – zreflektowała się.

- Jak to ?- udał zdziwionego chłopak, przykładając sobie dłoń do klatki piersiowej – przecież jak mnie zobaczyłaś prawie staranowałaś biednego starszego pana – dogryzał jej.

- Wcale nie staranowałam – speszyła się brunetka – po prostu przecięliśmy sobie drogę – tłumaczyła.

- Ten pan miał nieco inne zdanie na ten temat – zaśmiał się chłopak – do końca życia będę pamiętać jak zdzielił Cię swoją laską – gdy spotkał groźne spojrzenie dziewczyny od razu dodał – Mam nadzieję, że ten siniak na ramieniu szybko Ci zejdzie.

Dziewczyna spojrzała na swoją rękę. Jęknęła żałośnie, do tej pory nie zwróciła uwagi, ale jej ramię było bardzo zaczerwienione, gdzieniegdzie powoli przybierając śliwkowy kolor.  Pociągnęła rękaw swojej niebieskiej bluzki, starając się choć trochę ukryć dowód swojej sromotnej klęski w starciu z laską tego pana.

- Zróbmy to zdjęciu tak jak należy – stwierdziła brunetka – proszę.

Chłopak chwycił ją w talii, oparł głowę o jej ramię i uśmiechnął się w stronę wycelowanego w nich telefonu. Ten jednak naglę został wyrwany z jego dłoni i znalazł się w posiadaniu Karola Kłosa, który za punkt honoru powziął sobie zrobienie najlepszego zdjęcia tej dwójce. Obok niego stała Ola, ta z którą kilka minut temu Antonina się poznała w dość dziwnych okolicznościach. Jak się później okazało, jest dziewczyną naszego ambitnego fotografa.

- No i masz sierotko to swoje zdjęcie – pokazała jej ekran swojego telefonu chłopak.  Antonina uśmiechnęła się, widząc efekt pracy Kłosa.

Katowice to dziwne miasto, ale Antonina kochała je z całą tą jego dziwnością.
Bo tutaj pierwszy raz spotkała Wojtka.
Jej antidotum.

~.~
No i jest pierwszy rozdział. Mamy antidotum! :) 
Szkoda, że Włosi wczoraj nie urwali jeszcze jednego seta Brazylijczykom. :( 
Ale umiesz liczyć, licz na siebie... 
Pozdrawiam i do następnego ! :)


4 komentarze:

  1. genialny początek :) Już się nie mogę doczekać tego, jak antidotum będzie działało na Antoninę. Podda sie temu działaniu? :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże czyli ten siatkarz, z którym sobie zrobiła zdjęcie to Wojtek, a awwww <3
    Czuję jednak, że ta historia jest mocno pokręcona. Ciekawi mnie też postać Piotrka. Dobra walić Piotrka, dawaj tu Włodiego :D
    Czekam na następny z niecierpliwością ;)
    Pozdrawiam serdecznie xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :)
    Prosiłaś o informację, więc serdecznie zapraszam na drugi rozdział historii Aurelii i Artura, http://zawsze-tylko-moja.blogspot.com/
    Pozdrawiam gorąco ;*
    flamex

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabian, Inga oraz "Czego mi brak?" czyli http://one-part-przemyslenia.blogspot.com/2014/07/czego-mi-brak-fdrzyzga.html
    *Informuję na Twoją prośbę.

    OdpowiedzUsuń