- Wierzysz w przeznaczenie?
Niska brunetka ubrana w nieco za duży wełniany sweter, upiła
łyk wina, które przyjemnie rozgrzało jej wnętrze. Czy wierzyła w przeznaczenie?
To z pewnością jest pytanie z serii tych bez odpowiedzi, bo przecież do
niedawna wierzyła. Wierzyła całym sercem, że przeznaczenie to nie tylko wymysł
filozofów, że to coś więcej.
„Może to spotkanie było naszym przeznaczeniem?” pytała samą
siebie, teraz na samo wspomnienie swojej naiwności cicho śmieje się w duchu.
- Nie wierzę– Odparła pewna swoich słów dziewczyna, naciągając
materiał swojego bordowego swetra na nieokryte nogi.
Blondynka przez chwilę analizowała jej słowa. Zdziwiona
spojrzała na nią, jakby właśnie doszedł do niej sens słów jej przyjaciółki, a
te okazały się najgorszą z możliwych prawd.
- Jak to nie wierzysz? – Spytała z wyrzutem – to jak
wytłumaczysz to wszystko co się dzieje w naszym życiu?
Brunetka uśmiechnęła się nikle. Jej przyjaciółka miała taki
utopijny obraz świata. Przecież nie może
jej teraz wyprowadzić z błędu i uświadomić, że życie to wcale nie jest plac
zabaw. Beztroskich, dziecinnych uciech nie doświadcza się tutaj prawie wcale.
Przeznaczenia nie ma. Są przypadki, ale ludzie mają taką dziwną tendencję
przypisywania źródła swoich radości i smutków do czegoś boskiego, z góry
ustalonego. A przecież życie samo w sobie jest przeznaczeniem, reszta to dzieło
przypadku.
- Wiesz co jest przeznaczeniem każdego z nas ? – Spytała, spoglądając
na blondynkę, ta po chwili zastanowienia odparła, że nie ma pojęcia.
- Śmierć – Stwierdziła gorzko brunetka, chwytając pustą już
prawie butelkę wina, by uzupełnić swój pustoszejący w zastraszającym tempie
kieliszek – To brzmi strasznie, ale jedynym naszym przeznaczeniem jest śmierć. Wszystko
to co ma miejsce w naszym życiu, możemy nazywać przypadkami. Mogą one nas jedynie
przybliżyć do naszego przeznaczenia, nigdy od niego oddalić. Śmierć jest jedynym
pewnikiem w naszym życiu. A przypadek? – zaśmiała się żałośnie w momencie kiedy
z odtwarzacza w laptopie popłynęła dobrze znana jej piosenka. Po chwili rozległ się dźwięczny głos wokalisty,
który kilka tygodni temu bezlitośnie pozbawił ją jakichkolwiek złudzeń – To taka
specyficzna choroba egzystencji. Nigdy nie wiesz kiedy Cię dopadnie, jak długo
będzie trwać i czy będziesz w stanie się uleczyć. Ale nie unikniesz ich, bo
przecież przypadki chodzą po ludziach, nieprawdaż? – Spojrzała na wino iskrzące
się w płomieniach rozpalonego kominka – Spotykasz kogoś i on nieświadomie staje
się źródłem przypadków w Twoim życiu. I albo te przypadki przybliżają Cię do
Twojego przeznaczenia, albo stają się wspomnieniem bez znaczenia – Dokończyła, pochylając
się nad swoim laptopem. Jednym pewnym kliknięciem przeniosła znienawidzony utwór
w przestrzeń niebytu. Szkoda, że uczuć nie można tak szybko wykasować.
Blondynka przypatrywała jej się zaciekawiona. Oparła się o
kremową sofę i przymknęła oczy rozmyślając nad czymś intensywnie.
- Czyli mówisz, że nie ma przeznaczenia ? – Wyszeptała,
próbując sobie poukładać w głowie wypowiedź przyjaciółki. Krążący w jej organizmie
alkohol nie ułatwiał jej zadania.
- Nie ma – potwierdziła brunetka.
- Są przypadki, będące chorobą egzystencji, które
przybliżają nas do śmierci – kontynuowała blondynka - lub po prostu są
neutralnymi zdarzeniami w naszym życiu, które nie wpływają na nasze
przeznaczenie – uściśliła.
Dziewczyna skinęła głową na znak potwierdzenia.
- Ty chyba potrzebujesz więcej wina – stwierdziła, wstając i
kierując się w stronę kuchni chwiejnym krokiem.
- Ostatnie przypadki z zawrotną prędkością przybliżają mnie
do przeznaczenia- wstała i podążyła za przyjaciółką. Pokręciła głową, starając się za wszelką cenę
pozbyć obrazu uśmiechniętego wokalisty, który pojawił się przed jej oczami wraz
z pierwszymi słowami piosenki – nie potrzebuje wina, potrzebuje antidotum,
najlepiej jak najszybciej.
Przedstawiam Prolog ;) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Niewiele wyjaśnia, ale tak ma być ;)
W pierwszym rozdziale się nieco rozjaśni ;)
Panna Donkowa - Dziękuję bardzo za pomoc :*
Nie ma za co, polecam sie! :*
OdpowiedzUsuńWiesz, że już uwielbiam tę historię, mimo, że to dopiero początek. Prologi, które zawierają tajemnice, kilka rozważań i refleksji są dla mnie miodem na serce! Czekam na kreacje Włodiego ;)
Do następnego! xxx
Zaintrygował mnie ten prolog. Jestem ciekawa, co się takiego wydarzyło, że brunetka jest w tak złym stanie psychicznym? Będę zaglądać i bardzo proszę o informowanie :) Z góry dziękuję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*