środa, 2 lipca 2014

Prolog

- Wierzysz w przeznaczenie?

Niska brunetka ubrana w nieco za duży wełniany sweter, upiła łyk wina, które przyjemnie rozgrzało jej wnętrze. Czy wierzyła w przeznaczenie? To z pewnością jest pytanie z serii tych bez odpowiedzi, bo przecież do niedawna wierzyła. Wierzyła całym sercem, że przeznaczenie to nie tylko wymysł filozofów, że to coś więcej.
„Może to spotkanie było naszym przeznaczeniem?” pytała samą siebie, teraz na samo wspomnienie swojej naiwności cicho śmieje się w duchu. 

- Nie wierzę– Odparła pewna swoich słów dziewczyna, naciągając materiał swojego bordowego swetra na nieokryte nogi.

Blondynka przez chwilę analizowała jej słowa. Zdziwiona spojrzała na nią, jakby właśnie doszedł do niej sens słów jej przyjaciółki, a te okazały się najgorszą z możliwych prawd.

- Jak to nie wierzysz? – Spytała z wyrzutem – to jak wytłumaczysz to wszystko co się dzieje w naszym życiu?

Brunetka uśmiechnęła się nikle. Jej przyjaciółka miała taki utopijny obraz świata. Przecież nie może jej teraz wyprowadzić z błędu i uświadomić, że życie to wcale nie jest plac zabaw. Beztroskich, dziecinnych uciech nie doświadcza się tutaj prawie wcale.
Przeznaczenia nie ma. Są przypadki, ale  ludzie mają taką dziwną tendencję przypisywania źródła swoich radości i smutków do czegoś boskiego, z góry ustalonego. A przecież życie samo w sobie jest przeznaczeniem, reszta to dzieło przypadku.

- Wiesz co jest przeznaczeniem każdego z nas ? – Spytała, spoglądając na blondynkę, ta po chwili zastanowienia odparła, że nie ma pojęcia.

- Śmierć – Stwierdziła gorzko brunetka, chwytając pustą już prawie butelkę wina, by uzupełnić swój pustoszejący w zastraszającym tempie kieliszek – To brzmi strasznie, ale jedynym naszym przeznaczeniem jest śmierć. Wszystko to co ma miejsce w naszym życiu, możemy nazywać przypadkami. Mogą one nas jedynie przybliżyć do naszego przeznaczenia, nigdy od niego oddalić. Śmierć jest jedynym pewnikiem w naszym życiu. A przypadek? – zaśmiała się żałośnie w momencie kiedy z odtwarzacza w laptopie popłynęła dobrze znana jej piosenka.  Po chwili rozległ się dźwięczny głos wokalisty, który kilka tygodni temu bezlitośnie pozbawił ją jakichkolwiek złudzeń – To taka specyficzna choroba egzystencji. Nigdy nie wiesz kiedy Cię dopadnie, jak długo będzie trwać i czy będziesz w stanie się uleczyć. Ale nie unikniesz ich, bo przecież przypadki chodzą po ludziach, nieprawdaż? – Spojrzała na wino iskrzące się w płomieniach rozpalonego kominka – Spotykasz kogoś i on nieświadomie staje się źródłem przypadków w Twoim życiu. I albo te przypadki przybliżają Cię do Twojego przeznaczenia, albo stają się wspomnieniem bez znaczenia – Dokończyła, pochylając się nad swoim laptopem. Jednym pewnym kliknięciem przeniosła znienawidzony utwór w przestrzeń niebytu. Szkoda, że uczuć nie można tak szybko wykasować.
Blondynka przypatrywała jej się zaciekawiona. Oparła się o kremową sofę i przymknęła oczy rozmyślając nad czymś intensywnie.

- Czyli mówisz, że nie ma przeznaczenia ? – Wyszeptała, próbując sobie poukładać w głowie wypowiedź przyjaciółki. Krążący w jej organizmie alkohol nie ułatwiał jej zadania.

- Nie ma – potwierdziła brunetka.

- Są przypadki, będące chorobą egzystencji, które przybliżają nas do śmierci – kontynuowała blondynka - lub po prostu są neutralnymi zdarzeniami w naszym życiu, które nie wpływają na nasze przeznaczenie – uściśliła.
Dziewczyna skinęła głową na znak potwierdzenia.

- Ty chyba potrzebujesz więcej wina – stwierdziła, wstając i kierując się w stronę kuchni chwiejnym krokiem.

- Ostatnie przypadki z zawrotną prędkością przybliżają mnie do przeznaczenia- wstała i podążyła za przyjaciółką.  Pokręciła głową, starając się za wszelką cenę pozbyć obrazu uśmiechniętego wokalisty, który pojawił się przed jej oczami wraz z pierwszymi słowami piosenki – nie potrzebuje wina, potrzebuje antidotum, najlepiej jak najszybciej. 

Przedstawiam Prolog ;) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Niewiele wyjaśnia, ale tak ma być ;) 
W pierwszym rozdziale się nieco rozjaśni ;) 
Panna Donkowa - Dziękuję bardzo za pomoc :* 

2 komentarze:

  1. Nie ma za co, polecam sie! :*
    Wiesz, że już uwielbiam tę historię, mimo, że to dopiero początek. Prologi, które zawierają tajemnice, kilka rozważań i refleksji są dla mnie miodem na serce! Czekam na kreacje Włodiego ;)
    Do następnego! xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygował mnie ten prolog. Jestem ciekawa, co się takiego wydarzyło, że brunetka jest w tak złym stanie psychicznym? Będę zaglądać i bardzo proszę o informowanie :) Z góry dziękuję.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń