wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział II

Kwiecień 2014

Antonina chwyciła leżący przed nią notatnik i schowała go do swojej czarnej torby. Spojrzała na zegarek umieszczony na nadgarstku. Dochodziła 15. Marlena jak zwykle wymieniała smsy z Marcinem, zupełnie ignorując wyczekujący wzrok brunetki.

- Już prawie wszyscy wyszli z auli – upomniała koleżankę Antosia.

Blondynka rozejrzała się po pomieszczeniu, odrywając wzrok od ekranu swojego telefonu, a następnie chwyciła swoją torbę i zaczęła zmierzać w kierunku wyjścia.

- Myślałam, że zasnę – zaczęła Marlena, gdy wyszły z Auli – on czyta slajdy słowo w słowo – narzekała.

- Nie było tak źle, pamiętasz na pierwszym roku wykłady z makro? - zaczęła brunetka, zmierzając w kierunku bufetu uczelnianego – to dopiero była rzeźnia. Bez kawy nie dało się wytrzymać 10 minut.

- Pewnie, że pamiętam – blondynka odparła z westchnieniem – w końcu zdałam ten egzamin dopiero za 3 razem.

- Poproszę wodę niegazowaną –Antosia zwróciła się do pani obsługującej dzisiaj w bufecie – za 3 razem, ale na 5 – przypomniała blondynce dziewczyna, uśmiechając się promiennie.

- Co racja, to racja – odparła Marlena, wychodząc na  główny hol uczelni.

Nagle Antosia pisnęła, zwracając na siebie uwagę studentów znajdujących się na korytarzu, gdy jej oczy zostały zasłonięte przez wielkie dłonie. Marlena zaśmiała się z reakcji koleżanki.

- Zgadnij kto to – zachęciła Antosię blondynka.

- Takie wielkie łapska może mieć tylko jakiś wyrośnięty goryl  - odparła brunetka, obracając się w stronę swojego napastnika – no i nie pomyliłam się! – zaśmiała się na widok Wojtka.

- Ej, ej! Żaden goryl! – oburzył się siatkarz, przytulając brunetkę – gotowa na podbój Bełchatowa?

- Mówiłam Ci, że nigdzie z Tobą nie jadę – westchnęła zrezygnowana Antosia - Włodi nie rozumiem po co się tu fatygowałeś.

- Jak to po co ? – zdziwił się brunet – Bo ja po prostu wiem, że jak kobieta mówi nie, to znaczy tak. Karol ciągle powtarza, że jak Ola mówi, że nie chce, to znaczy, że tak naprawdę chcę, ale nie mówi tego wprost. Wy kobiety nas tak testujecie na domyślność. Przechytrzyłem Cię Słupnicka! – Wojtek tknął brunetkę wskazującym palcem w ramię – Mam rację Marlena ? – zwrócił się do blondynki, a ona ochoczo pokiwała głową.

Antosia przymknęła oczy, głęboko wdychając powietrze. Po chwili wypuściła je ze  świstem. Marlena spoglądała na dwójkę z nieukrywanym zadowoleniem. Jako fanka filmów wszelkiej maści, nie mogła odmówić sobie tej darmowej komedii. Wojtek stał przed Słupnicką górując nad nią wyraźnie wzrostem.  
Brunetka tłumaczyła chłopakowi już od przeszło dwóch tygodni, że niestety ale nie będzie mu towarzyszyć w czasie imprezy urodzinowej Oli. Dziewczyna Kłosa wiedziała o wszystkim i nie miała jej tego za złe. Ale Włodi, jak to Włodi, swoje wie i swoje robi.  Często sprzeczali się o tą jego upartość, ale on zawsze tłumaczył swoje zachowanie tym, że po prostu wie, co jest dla Antosi najlepsze.

Antosia spojrzała na Marlenę, szukając w niej odrobiny wsparcia. Przecież jeszcze wczoraj wieczorem popierała jej decyzję, a teraz uśmiechała się w stronę Wojtka, który prawie siłą wypychał ją przez drzwi.

- Włodi zostaw mnie ! – żachnęła się brunetka, kiedy chłopak chwycił jej dłoń, by ta przypadkiem nie zwiała mu z przed nosa – powiedziałam Ci, że nie chcę jechać.

- A ja Ci powiedziałem, że chce, żebyś jechała – mocniej ścisnął jej drobną dłoń – i się nie kłóć krasnalu – zaśmiał się, czochrając brunetce włosy.

- Marlena – zawołała brunetka – pomożesz mi ? – spytała pełna nadziei.

Blondynka spojrzała na nią uśmiechnięta, kiwnęła głową, dając jej znak, że ani śmie ruszyć się z miejsca. Brunetka stanęła przed samochodem przyjmującego, gdy ten otwierał przed nią drzwi.

- Znajdź sobie przyjaciół mówili. Zawsze będziesz mogła na nich liczyć mówili – szeptała brunetka z wyrzutem, zajmując miejsce pasażera.

Wojtek ruszył z przed uczelni , uprzednio zapinając pas i machając blondynce, która dalej stała  w tym samym miejscu, uśmiechając się jak szaleniec. 
Brunet spojrzał na Antosie i poklepał ją po udzie.

- Wiedziałem, że się zgodzisz – stwierdził z pewnością przyjmujący – mój urok osobisty działa cuda – wyszczerzył się Wojtek.

Antonina pokiwała głową z dezaprobatą. Niech no tylko się zatrzymają, to się z nim policzy!

~.~

- No nie gniewaj się Antosia – Włodi od półgodziny podążał za milczącą brunetką jak cień, chcąc zwrócić na siebie choć odrobinę jej uwagi.

Brunetka pomimo liczonych już w setkach przeprosin dalej była nieugięta. Miało jej tu nie być, miała teraz siedzieć u siebie w pokoju, a nie błąkać się po katowickim centrum handlowym w poszukiwaniu prezentu dla Oli.

- Po prostu chcę żebyś tam ze mną dzisiaj była – powiedział przyjmujący, zatrzymując się przed brunetką.
Antosia wyminęła go, podchodząc do jednego ze stoisk z biżuterią, a On podniósł zrezygnowany głową, zdając sobie sprawę,  że jego przyjaciółka tak łatwo nie ulegnie.

Brunetka wybrała dla Oli bransoletkę z symbolem nieskończoności. Nie mogła przecież jechać bez żadnego prezentu, a ten wydał jej się idealny dla dziewczyny Kłosa. Wszystko poszło by sprawniej i nie błądziła by po centrum handlowym, gdyby nie przylepa w postaci dwumetrowego siatkarza, który ciągle próbował zwrócić na siebie jej uwagę. Jak z dzieckiem.

Antosia podjęła jednak decyzję, że tak łatwo mu z nią nie pójdzie. Przyjechał, niemal siłą ją  porwał  z uczelni, a teraz myśli, że miłosiernie mu przebaczy? Co to, to nie.

Brunetka uprzejmie podziękowała dziewczynie, która zapakowała bransoletkę w śliczne pudełeczko. Teraz chciała jeszcze udać się po jakieś wino. „ Wina nigdy za wiele” – głosiła dewiza Oli, więc Antonina postanowiła wzbogacić jej kolekcję o kolejny zacny trunek. 

Oczywiście jak cień podążał za nią Wojtek. Teraz jednak zamilkł i od dłuższego czasu nie próbował nawiązać konwersacji z brunetką. Może to i lepiej, bo za kolejne „ Przepraszam Antosiu” musiałby sobie wprawić nowe zęby.

~.~

- Wiesz, że masz przerąbane? – rzuciła groźnie Antonina, odbierając swój dzwoniący telefon. Wojtek zostawił ją w swoim mieszkaniu, a sam pojechał po Andrzeja, któremu zepsuł się samochód i miał z nimi udać się do mieszkania solenizantki.

- Od kogo? Od Ciebie ? – prychnęła Marlena – Obie wiemy, że będziesz się dobrze bawić, więc nie pitol mi tutaj – dodała, śmiejąc się.

- Nie będę się dobrze bawić – zapewniła ją brunetka, tuszując swoje rzęsy, jednak drżenie rąk skutecznie jej to utrudniało – nie znam tam nikogo oprócz Wojtka, Oli, Karola i Andrzeja… Kuuurwa- jęknęła żałośnie, gdy odkładając tusz strąciła stojący na półce puder.

- Nie znam tam nikogo, nie znam tam nikogo – przedrzeźniała ją blondynka – Co zrzuciłaś niezdaro ? – spytała, słysząc przekleństwo koleżanki.

- Puder mi się rozsypał, wszystko jest dzisiaj nie tak – narzekała brunetka, próbując zebrać resztki kosmetyku z łazienkowej podłogi.

- Przestań być taką pesymistką, puder to nie koniec świata – nie słysząc reakcji brunetki, Marlena dodała – wszystko będzie dobrze, polubią Cię i będziesz się świetnie bawić. A jak wrócisz będziemy się śmiać z twojego zachowania.

- Ja tam nie pasuję.

- Antosia, jakbym tam była, to bym Cię kopnęła w tyłek, za te głupoty, które wygadujesz. Jakbyś tam nie pasowała, to Włodi nie suszył by Ci o to głowy od miesiąca i przede wszystkim nie przyjechałby po Ciebie specjalnie do Katowic. Dlatego ładnie proszę, przestań się zadręczać, baw się dobrze i wybacz temu siatkarzowi, bo jak nie to on mi zapcha skrzynkę w telefonie smsami – zaśmiała się blondynka.

- Pisał do Ciebie ? – spytała brunetka zszokowana.

- Pisał ?  – zdziwiła się Marlena – on mi bombarduje skrzynkę nadawczą! Biedny przejął się tym, że się do niego nie odzywasz. Gotów był nawet odstawić Cię do domu, byle byś przestał się na niego gniewać, ale wybiłam mu ten głupi pomysł z głowy.

- Marlena… 

- Nie Marlenuj mi tu – odparła blondynka – Baw się dobrze i do zobaczenie w poniedziałek!
Blondynka rozłączyła się, a Antonina kontynuowała makijaż. Nagle usłyszała ciche pukanie. Do pomieszczenia wszedł przyjmujący, patrząc na nią niepewnie.

- Gotowa? – spytał, spoglądając na nią w lustrze. Antosia obróciła się, wtulając w jego wielkie ramiona.

- Przepraszam – wyszeptała.

- Nie, to ja przepraszam – szybko odparł Włodi, obejmując ją swoimi ramionami –myślałem, że się już do mnie nie odezwiesz.

Antonina uśmiechnęła się, zadzierając głowę do góry. Różnica wzrostu między nimi zawsze wywoływała uśmiechy na twarzach ludzi, którzy ich widzieli, a u niej zazwyczaj wywoływała ból karku.

- Miałabym się obrazić na mojego najlepszego przyjaciela ? Widać, że mnie jeszcze nie znasz wielkoludzie – zaśmiała się brunetka, uderzając pięścią w jego klatkę piersiową, popychając go w stronę wyjścia – muszę się przebrać, więc wypad mi stąd!

Wojtek zaśmiał się i posłusznie wyszedł.

~.~

Antonina chwyciła swojego drinka, który jak zapewniał Andrzej, jest jego popisowym dziełem. Wzrokiem przebiegła po zatłoczonym salonie. Ola przytulała swojego chłopaka, a obok nich tańczyła para Uriarte – Conte.  Nicolas w ustach dzierżył różę, prezent dla solenizantki, który teraz stanowił wręcz niezbędny rekwizyt. Dlaczego? Otóż postanowili oni zaprezentować zgromadzonym tango argentyńskie w swoim wykonaniu. Więcej było z tego śmiechu niż pożytku, ale przynajmniej ta uzdolniona tanecznie para spełniła się artystycznie.

- No teraz mi nie uciekniesz Antonino – usłyszała przy swoim uchu wesoły głos Mariusza. Wlazły na początku imprezy za punkt honoru powziął sobie zatańczenie z towarzyszką Włodarczyka – będziemy królować na tym parkiecie!

Antonina zaśmiała się wesoła, czując mocny uścisk dłoni siatkarza, który ciągnął ją na sam środek prowizorycznego parkietu.

Bez wątpienia Wlazły był znakomitym tancerzem. Conte oczywiście twierdził, że to dzięki niemu, bo Mariusz rzekomo brał u niego lekcję. Jednak te wersję zdaję się potwierdzać jedynie on sam.

- Odbijany – usłyszała brunetka i już po chwili tonęła w objęciach swojego przyjaciela.

- Taki z Ciebie tancerz ? – zakpiła brunetka, przypominając sobie poczynania Wojtka na jednej z ostatnich imprez na którą poszli z Kłosami i Wroną. Ogólnie… to nie było za ciekawie.

- Czepiasz się Słupnicka – odparł Wojtek odrobinę urażony uwagą brunetki.

- Ktoś musi Włodarczyk, bo inaczej popadłbyś w samo zachwyt – Antosia oparła głowę o tors przyjmującego – Dzięki Włodi, że mnie tu zabrałeś.

- To ja się cieszę, że tu jesteś – odparł Wojtek kołysząc się w rytm puszczanej przez Karola muzyki – Teraz muszę Cię pilnować – gdy napotkał zdziwione spojrzenie Antoniny, dodał -  moja przyjaciółka wpadła w oko praktycznie całemu składowi Skry.

Antosia podniosła dłoń, chcąc zmierzwić włosy przyjmującego w akcie zemsty,  ostatecznie  jednak uderzyła go w ramię. Przyjmujący zaśmiał się radośnie.

- Moja mała Antosia nie dosięga do włosów swojego wyrośniętego przyjaciela – nabijał się z brunetki Wojtek. Dziewczyna zmrużyła gniewnie oczy. Włodarczyk chwycił ją i przy akompaniamencie jej pisków podniósł do góry. Zgromadzeni spojrzeli na nich zdziwieni, Antonina nic sobie jednak z tego nie robiąc, wsunęła swoją dłoń w czuprynę siatkarza i roztrzepała ją ochoczo. Po chwili stała już na ziemi – Do usług – zaśmiał się chłopak, poprawiając sobie włosy.

Antonina wtuliła się w siatkarza, ten nachylił się i pocałował jej skroń. Robił to zawsze, gdy trochę wypił. Taki wojtkowy alkoholowy zwyczaj.

- Co ja z Tobą mam wielkoludzie – westchnęła brunetka.

- Jak to co?  – zaśmiał się przyjmujący, okręcając dziewczynę, by następnie pochylić ją niczym rasowy tancerz – raj na ziemi.

I tak było.
Wojtek sprawił, że miała raj na ziemi.

Był jej antidotum.

~.~
Ah ten Wojtek :) Mam nadzieję, że polubicie jego postać tak jak ja :) 
Pozdrawiam i do następnego ! :)

5 komentarzy:

  1. Wojtek jest taaaaaaaaaaaaaki uroczy *__*
    Dobrze Tośka, nie dramatyzuj tylko bierz się za niego. I chociaż wszystko jest tutaj takie piękne i sielankowe, to mam wrażenie, że ta historia tej dwójki wcale nie jest taka szczęśliwa. Ale poczekajmy ;)
    Jakby mnie ktoś mierzwił tak włosy, to zabiłabym z zimną krwią! ;D
    Pozdrawiam i do następnego! xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek bedzie jeszcze bardziej uroczy - o ile to mozliwe :D wiecej nie powiem, bo Ty tez lubisz ludzi trzymac w napieciu :D :*

      Usuń
  2. Chciałam Ci dać znać, że też tu jestem i zostaje na dłużej bo bardzo mi się tutaj podoba:) Włodi jest kochany. Tośka bardzo fajna i ogólnie ma to chyba sens. Czekam już na następny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ! :)) Aż chcę się pisać , czytając takie komentarze :)

      Usuń
  3. Michał, Doriana, "Czas ucieka" czyli http://one-part-przemyslenia.blogspot.co.at/2014/07/czas-ucieka-m-kubiak.html Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń